Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 236 360 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Tolerancji brak...

niedziela, 26 sierpnia 2012 15:15

Niedawno w "naszym autystycznym" środowisku zagotowało się po publikacji historii kobiety, mamy autystyczngo dziecka, którą dość nieładnie potraktował pewien pan na placu zabaw. Córka tej pani pociągnęła synka tego pana za koszulę. Zaaferowany tatuś zrobił awanturę. Mama zaczęła tłumaczyć, że córeczka chora, że ma autyzm, że przeprasza. Spodziewała się wyrozumiałości i się przeliczyła. Ponieważ pan jeszcze bardziej się wkur... przepraszam - zdenerwował.

Padły słowa m.in: "Skoro dziecko jest niepełnosprawne, to po co prowadzi je pani do zdrowych dzieci i je naraża!", "Skoro jest chore, to po chodzi pani z nimi w miejsca publiczne!". Po pozbieraniu szczęki z ziemi mama zdążyła zrobić zdjęcie nerwusowi i wrzycić na "Fejsa" z apelem. Czy zachowanie tego nadgorliwego tatusia mnie oburzyło? W jakimś stopniu tak. Debil i tyle. Nie wiem czy wynika to z buractwa, braku kultury czy ze strachu przed nieznanym schorzeniem, którego się nie rozumie. Może nikt go tolerancji nie nauczył. Czy umieściłabym zdjęcie "ku przestrodze" na FB? Nie! Dlaczego?

1. Bo w ten sposób można ukręcić bata na samego siebie - publikowanie wizerunku bez zezwolenia - kłopoty. Gość jak jest typu furiat  może jeszcze zacząć ciągać po komisariatach? Warto? - Nie. Mało mamy problemów? Nagłaśniać problem autyzmu, tolerancji, współistnienia i akceptacji należy, ale chyba nie tędy droga. Nie żebym tego pana broniła, ale moim zdaniem szkoda klawiatury i czasu na idiotów.

2. Nasza złość to tylko pożywka dla takich osób, które czerpią satysfakcję z tego, że udało im się kogoś zaatakować i naubliżać. To tylko kika minut naszego obcowania z takim typem. Pomyślcie, że ktoś z nim musi żyć na co dzień. Ma dzieci, rodzinę - tylko im współczuć.

3. Bo należy pokazać klasę i podejść do takiego klienta i spokojnie powiedzieć: "Wie pan co, życzę panu, żeby nigdy nie musiał pan walczyć z chorobą wasnego dziecka". I zmienić plac zabaw. Bo ilu takich debili spotkamy? 10? A ile osób życzliwych? 100? Więcej? Warto więc zawracać sobie głowę i niepotrzebnie energię witalną marnować?

To nie jest też do końca tak, że to są reakcje na autyzm. Taki pan awanturę zrobi w sklepie, bo chleb za drogi, w restauracji, bo zupa za słona, w domu, bo żona się krzywo uśmiechnęła. Najlepsze co można zrobić dla siebie to ich ignorować. Furiatów nic bardziej nie wyprowadza z równowagi jak spokój przeciwnika. A bez publiki, bez strachu "ofiary" pozostaną z niczym. Mówmy o autyzmie, mówimy o tolerancji, bo o tym trzeba mówić. A wszystkich, którzy wykazują się skrajną głupotą miejmy w głębokim.... poważaniu!!! A do tego tam, gdzie słońce nie dochodzi.


Podziel się
oceń
5
1

komentarze (13) | dodaj komentarz

Instynkt samozachowawczy...

piątek, 17 sierpnia 2012 9:11

Bardzo często zastanawiam się nad instynktem samozachowawczym u osób z zaburzeniem rozwoju i cechami autystycznymi. A dzieje się to za sprawą Princessy oczywiście, która zdaje się go nie mieć. Przed wieloma rzeczami, sytuacjami nie ma obaw, wchodzi na ulicę nie rozumiejąc, że zaraz może przejechać ją samochód, bierze każde małe zwierze do ręki, podchodzi do każdego. Bardzo długo byłam przekonana o tym, że nawet nie zauważy kiedy zostanie sama. W ogóle się tym nie przejmie, pójdzie w siną dal, zgubi się. Ona nie ma takiego typowego odruchu obronnego, wahania przed niebezpieczeństwem. Brak w niej intuicji ostrzegającej ją przed czymś złym, naturanego odruchu strachu, niewyuczonego zachowania dystansu w pewnych typowych sytuacjach.


"Instynkt (łac. instinctus – podnieta, popęd) – dyspozycja biopsychiczna, która powoduje, że osobnik w nią wyposażony zachowuje się (lub pragnie się zachowywać) w określony sposób, a także "wrodzona zdolność wykonywania pewnych czynności stereotypowych, niewyuczonych, mniej lub bardziej skomplikowanych swoistych dla danego gatunku istotnych dla jego przetrwania". Pojęcie to w nauce o zachowaniu jest różnie definiowane, a w języku potocznym kojarzone jest z intuicją i zachowaniami, które nie są wynikiem racjonalnego i świadomego namysłu." - wikipedia.pl

 

Był czas, kiedy szwankował nawet instynkt zaspokajania głodu. Nie domagała się jedzenia. Mogła nie przyjmować pokarmu cały dzień. Nie wiem, czy nie odczuwała głodu, czy po prostu nie potrafiła się upomnieć. Do tej pory każde wyjście to oczy do okoła głowy. Nie mam komfortu pójścia na plac zabaw i zagłębienia się w książkę kiedy ona bawi się w piaskownicy. To może być 20 sekund a jej nie będzie w zasięgu wzroku. Nie zostawiam otwartych okien kiedy jest sama w pokoju, zamykam balkon kiedy idę do łazienki. Nie wiem, czy nie wpadnie jej do głowy pomysł wejścia na parapet.

 

To tak, jakby ona kompletnie nie zdawałą sobie sprawy z zagrożeń, które czają się na każdym kroku. Osoby NT wykonują pewne czynności odruchowo. Zachowania są niewyuczone, spontaniczne. Instynkt to: "autonomiczny element układu nerwowego, który zawiaduje reakcją stresową powodując m.in. pobudzenie akcji serca, napięcie mięśniowe, wydzielanie potu, zwiększenie poziomu glukozy we krwi i szybki transport   do mięśni i mózgu. Wszystkie te procesy maja jeden cel – ekspresowo przygotować organizm do reakcji zwanej „walcz albo uciekaj”.

Przykładem takiego działania jest choćby nieświadome odskoczenie w momencie, gdy coś niespodziewanie na nas spada lub np. zza zakrętu, z dużą prędkością, wyjeżdża samochód. Standardowa reakcja byłaby zbyt wolna i mogłaby się skończyć tragicznie. Działanie układu współczulnego pozwala na natychmiastową reakcję, która może ocalić życie. Oczywiście nie działa stuprocentowo, ale znacznie zwiększa możliwości organizmu." odkrywcy.pl

 

I tego odskoczenia w momencie zagrożenia brakuje. To stało się ostatnio tematem rozmowy z Elą, którą powinniście już wszyscy kojarzyć. Bodźcem do dyskusji była nasza ostatnia wycieczka do lasu oraz spacery z rowerem, podczas których trochę sprawdzamy ten jej instynkt. Princessa została ostatnio zostawiona sama na patio szkoły gdzie uczy się jeździć. Princessowy wujek schował się za krzakiem obserwując i czekając na reakcję. O dziwo Princessa zaczęła się rozglądać, wołać. A kiedy nikt się nie pojawił - zabrała się i poszła w stronę domu. W lesie też zawracała, kiedy traciłą nas z oczu - z tym, że nie za każdym razem. Są sytuacje, kiedy idzie w siną dal nie reagując na nic. Co Ela na to?

 

- Paweł zwykle chadzał i nadal chadza własnymi drogami, ale tylko w terenie który zna. Czyli nasza wiocha, Opole, ale tylko trasy już opanowane, czyli takie, którymi stale chodzimy.
Wyjątkiem jest przejście przez ulicę. W tym momencie już nas szuka. Hipermarkety i tłum go przytłacza

- W przypadku Princessy obawiam się właśnie, że do domu by doszła, ale po drodze jest ulica, nie patrzy, idzie pod samochód jak przecinak.

- Bo to jest tak - nasze dzieciaki mają świadomość tego, że są pod stałą opieką. Mimo tego, że nam się zdaje iż nie szukają nas wzrokiem, nie oznacza to że one nie wiedzą, że przy nich jesteśmy. Paweł gdy idzie "z nami" (w cudzysłowie bo z reguły idzie kilkanaście metrów przed nami) idzie swobodnie, staje przed przejściem i czeka aż się zbliżymy do niego, dopiero przechodzi. Nigdy nie obraca się, żeby sprawdzić jak blisko jesteśmy. Wydaje mi się, że odległość między nami a nim określa po poziomie dźwięku, jaki jaki słyszy za sobą.

- Sonia się nie zatrzymuje, to jest problem. U Pawła też tak było?

- Też, długo ćwiczyliśmy. Udało nam się dopiero w lesie.

- Ale czy to w takim układzie jest wytrenowanie pewnego zachowania, czy udaje się po prostu dojść do etapu, kiedy taka osoba rozumie, że trzeba się zatrzymać i dlaczego trzeba się zatrzymać?

- Według mnie jest tak, że wszystko zależy od poziomu kontaktu dziecko - ty. Wydaje mi się, że właśnie w takich sytuacjach widoczne są deficyty teorii umysłu. Istnieje duża szansa na to, że kiedyś zrozumie zasady poruszania się po drodze. Ale jeśli uzna, że ty masz myśleć za nią, to pozostaje tylko wyćwiczenie. Paweł zna zasady poruszania się po drodze. Wie, że jeśli nie ma chodnika poruszamy się tylko lewą stroną. Że przy przechodzeniu przez jezdnię trzeba się zatrzymać, rozglądać w obie strony oraz, że przechodzimy tylko przez pasy bo to bezpieczne. Ale w momencie kiedy jest na drodze sam, jest w stanie poruszać się tylko po drodze którą mamy na Chróścinie, bo jest najmniejsze natężenie ruchu, kiedy dojedzie do głównej ulicy. Włącza mu się coś w rodzaju blokady. Nie ma mamy, nie ma taty, nie ma komu powiedzieć teraz można. Potrafi godzinami stać z rowerem przy drodze i jej nie przekroczyć, ale kiedy zobaczy któreś z nas na horyzoncie - rusza, oczywiście stosując się do zasad.

- Ale to jest tak, że osoba z autyzmem uznaje sama, że ktoś ma za nią myśleć, bo inaczej nie potrafi, czy w ma odrobinę wygodnictwa? Skoro przez lata się mną opiekują to niech tak robią cały czas. Bo wydaje mi się, że osoby niepełnosprawne jednak w jakimś stopniu są bardziej cwane niż nam się wydaje. Przyzwyczajają się do ciągłej opieki. I to je zwalnia z używania swojego instynktu samozachowawczego.

- Jest tak jak piszesz. Z tą małą różnicą, że za ich cwaniactwo odpowiadamy my sami, często uznając, że szybciej i lepiej będzie, jak za nich pomyślimy czy zrobimy. Oczywiście jest masa rzeczy blokujących osoby z autyzmem, co nie znaczy, że nie da się ich w jakiś sposób przeskoczyć, zweryfikować czy zminimalizować. Trzeba jednak nad tym pracować.

- No właśnie. Często zbyt dużo robimy za nich uważając, że oni tego nie potrafią. Każdy stałby się wygodny.

- Ja ostatnio w stosunku do Pawła używam zwrotu "jesteś dorosły, potrafisz to zrobić". Jego argumenty są takie "mam orzeczenie o niepełnosprawności", na to ja "głowę masz chorą, ale rączki Bozia dała zdrowe, więc rób". Jakoś działa.


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Nasze własne Igrzyska Olimpijskie.

wtorek, 07 sierpnia 2012 11:35

Igrzyska Olimpijskie trwają. Polacy... hmmm... 6 medali mają. A tu u nas rozgrywają się najcięższe konkurencje, w których Princessa zdobywa nie tylko złoto, ale szmaragdy, brylanty i diamenty. Obserwując ostatnie dwa, może trzy miesiące, dochodzę do przekonania (a właściwie się w nim utwierdzam), że na wszystko przychodzi czas, a zbytnie naciskanie często przynosi odwrotne skutki.

 

Aby coś osiągnąć, czegoś się nauczyć, człowiek musi być do tego przygotowany. Musi posiąść zdolność do zdobycia kolejnych umiejętności. Noworodek nie będzie od razu chodził, przedszkolak mnożył i dzielił, a uczeń z podstawówki raczej statystyką się nie zajmie. I tak jest też z Princessą.

 

Od kilku lat próbowałam ją nauczyć jeździć na rowerze. Za Chiny Ludowe nie załapywała o co chodzi z tym pedałowaniem. A jednoczesne ruszanie nogami, kierowanie rękoma i patrzenie gdzie się jedzie - kosmos. Podjrzewam, że wchodzi tutaj w grę zaburzenie SI. Aż tu nagle przerwa, dość długa bo jakieś półtora roku). Podejście w przedszkolu, pierwsze ruchy okrężne i pedały się kręcą. Potem dostała rower... 3 dni minęły i oto wyniki:


 

 

O pływaniu wspominałam już wcześniej. Ae to kolejny dowód na to, że na wszystko przychodzi czas. Cały czas do przodu posuwają się zmagania kulinarne. Małe kroczki, ale wielkie osiągnięcia. W ciągu ostatnich 2 miesięcy Princessa zjadła łyżkę zupy w szpitaLu, dwie łyżki miodu, oraz kawałek arbuza. Oto dowody:

 

 

 

 

 

 

Chwaląc się jeszcze - Zniknęły butelki. Princessa zasypia bez od tygodnia. Nie ma buntu, nie ma dramatu. Wystarczy powiedzieć, że butelki już nie ma. I już. Nasze kolejne cele?

1. Pożegnanie z pampersem

2. Picie z kubka

3. Zjedzenie "normalnego" obiadu, a wcześniej nauczenie Princessy odgryzania kawałków chleba i parówki, czyki koniec z krojeniem kanapek w kostki i parówek w talarki.

Keep your fingers crossed!!!


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 30 marca 2017

Licznik odwiedzin:  1 748 342  

Lubię to

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Galerie

O moim bloogu

1 na 150 dzieci rodzi sie z objawami autyzmu, autyzmem, ASD. I moje jest tym wybranym... Autystyczna mama - brzmi dumnie? Dlaczego nie... Zwłaszcza jeśli walczy z chorobą :)

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1748342
Wpisy
  • liczba: 355
  • komentarze: 3227
Bloog istnieje od: 2774 dni

Autyzm newsletter