Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 253 967 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Paluszek i główka...

poniedziałek, 05 lipca 2010 20:50
Princessa zaczyna dokazywać... Jak to na dziecko przystało na hasło "jedzenie" wymyśla: "hop hop", "tup tup", "tuli tuli", "pisi kowy"... Czyli robi wszystko, żeby nie brać jedzenia do buziola...

W wolnym tłumaczeniu to jak widzi widelec to natychmiast chce skakać, potem sobie potupać, potem się przytulać, potem chce na nocnik... A jak już wyczerpie pomysły to zaczyna liczyć tak zaciekle, jakby od tego zależało kto zostanie prezydentem... Na koniec oczywiście koniecznie musi się napić... Czas od podania talerza do zjedzenia pierwszego kawałka - czasem 15 minut... Ubaw z wymówek - bezcenny...

 

Bo Princessa tak ma...

 



A lato w pełni to i króliki szaleją



 

A jak na plac zabaw to tylko z Ciocią Kissy Kissy


 



 

"Because of autism I'm special"

Princessa


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Stymulacja, bandaże i małe veto...

sobota, 03 lipca 2010 14:44
Od dwóch dni Princessa chodzi z bandażami na rękach. Stopuje ją to w dużym stopniu przez gryzieniem. Co za tym idzie? Moją małą główką z małym mózgiem wydedykowałam (z pomocą oczywiście kilku podpowiedzi i wniosków od osób czytających mojego bloga), że nie chodzi o same ręce. Ale o bodziec stymulujący.

Wiem, że ciało Princessy jest częściowo nadwrażliwe (okolice twarzy i głowy), a częściowo niedowrażliwione (od ramion w dół). Coś się w niej dzieje takiego, że nie czuje być może swojego ciała tak ja powinna, więc stymujuje je tak, aby poczuć, albo też inaczej - czegoś dzieje się za dużo i bodziec na konkretnej części ciała pozwala na zagłuszenie odczuć nieprzyjemych i skupić się na jednym kawałku ciała, które jest uciskane (bo gryzienie to też ucisk). Mocne ugryzienie ręki daje "cynk" do receptorów. Mózg wtedy odbiera je jako najsilniejsze i odwraca uwagę od doznań albo nieprzyjemnych, albo bolesnych, albo denerwujących. Kwestia kontrolowania swojego ciała? Pokazania, że to ona chce panować nad tym co odczuwa?


Jest to też kwestia czucia głębokiego, które w jej przypadku również było a wygląda na to, że nadal w pewnych jeszcze częściach ciała jest, zaburzone. Oczywiście to tylko spekulacje, bo prawdę zna tylko ona. I teraz obserwuję, bo to co napisałam nie koniecznie musi być prawdą. Czy zawinięcie bandaży ją powstrzyma, a może będzie gryźć pomimo to, mocniej, żeby przez dodatkową warstwę ten bodziec był porównywalny do wcześniejszego? A może zapomni i to był tylko chwilowy kaprys? A może znajdzie sobie inny sposób na pobudzenie receptorów czucia głębokiego i zacznie na przykład drapać nogi? Nie wiem... Na chwilę obecną częstotliwość gryzienie się zmiejszyła i nie zauważyłam jakiś odruchów zastępczych. Badam też, czy to nie tiki związane z ZT.


Pozwolę sobie też na małą dygresję w związku z poprzednim postem i komentarzami do niego. Oczywiście, że można olać sprzątanie, rozrzucanie rzeczy, piszczenie, gryzienie i inne dziwactwa, które czasami są denerwujące, a niektore wręcz doprowadzają do furii. Można z czasem nauczyć się je ignorować, przestać reagować. Zgadzam się w 100%. I wiem, że tak jest i będzie, bo powiedziały mi to osoby, które znają to z doświadczenia własnego a nie mam powodu im nie wierzyć.


Z jednym zgodzić się nie mogę. Z tym, żeby zignorować brak łaknienia. O ile dopuszczalne jest 2-3 dni głodówki (grypa, upał, foch, cokolwiek), o tyle nikt mi nie wmówi, że 6-8 tygodniowe odmawianie jedzenia to coś, z czym można spokojnie spać. Po iluś tam latach można już nie przerażać się na myśl o tygodniach bez kromki chleba i pakować odżywki albo zakładać sondy w bardziej drastycznych przypadkach. Proponuję eksperyment każdemu, kto twierdzi, że z tym można żyć: zróbcie badanie krwi, potem przez 6 tygodni nie bierzcie nic do ust, przyjmujcie tylko płyny i płynne odżywki. Oczywiście, że przeżyjecie. Ale zróbcie badanie krwi potem jeszcze raz... Pewnie wyniki nie będą drastyczne, ale głodówka nie pozostanie bez echa.


A teraz przemyślcie sytuację małego dziecka, które praktycznie cały czas się jeszcze rozwija, rośnie, organy się wykształcają. Zupełnie inny metabolizm, inne zużycie energii, inne składniki potrzebne do prawidłowego rozwoju. Dzieci cierpiące na autyzm szeroko pojęty i tak mają często wybiórczą dietę, która nie pozostaje bez wpływu na zdrowie. I tak przez lata. Więc organizm i tak jest pozbawiony wielu składników odżywczych i jest osłabiony. I taki osłabiony zawodnik dostaje cios poniżej pasa w postaci głodówek długotrwałych, często i gęsto regularnych (raz w roku, kilka razy w roku)... A co się dzieje jak człowiek nie je? Organizm zaczyna zjadać sam siebie, aby dostarczyć energii do życia. Żołądek zostaje pozbawiony warstwy ochoronnej, potem to tylko prosto do wrzodów... I oczywiście, że takie dzieci nie wyglądają na chore. Ale ile pracować musi organizm, żeby z niczego wyprodukować siły witalne? To kwestia jedna...


Dodatkowo brak bilansu w diecie równa się: słabe kości, krzywica kręgosłupa, anemia itp., itd... Pamiętajcie, że mowa o małych dzieciach w fazie wzrostu i rozwoju. Żadna witamina D w kroplach, multiwitamina, odżywki i inne wynalazki nie zastąpią świeżych warzyw, owoców, białek zwierzęcych, minerałów i pierwiastków. Żadne tabletki nie zastąpią naturalnego Omega 3 pochądzącego ze świeżęj rybki...


Oraz - małe dziecko, które nigdy nie zjadło owoca, warzywa i kurczaczka, pije cały czas z butelki a chleb musi mieć pokrojony w kostki to również: wzmożony odruch ssania, który powinien zaniknąć już dawno, brach odruchu kąsania i odgryzania a co za tym idzie - nieprawidłowoście w rozwijaniu się mięśni wewnątrz twarzy, psujące się i krzywe zęby z cofaniem tylniej szczęki oraz próchnica butelkowa... Całkiem sporo się tego robi...


Czy znajdzie się jakiś lekarz, który temu zaprzeczy i podważy moje racje? Takie są fakty. Moim skromnym zdaniem wpływ rozwoju cywilizowanego i plaga żywności modyfikowanej trochę nas uśpiła. I nie mówi to wegetarianka albo maniaczka zdrowej żywności. Nie żywię się tylko kus kusem, ciecierzycą i brokułami na parze. Uwielbiam MacDonald'sa i pizzę w dawkach rozsądnych. Ale kilkuletnie dziecko to całkiem inny temat. I dlatego w dalszym ciągu będę dociekać i sprawdzać wszystko, co potencjalnie może pomóc przekonać Princessę do jedzenia różnych pokarmów i zaniechania głodówek... I za każdym razem bedę się tak samo denerwować jeśli znowu przestanie jeść na dłużej niż 2-3 dni...

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 24 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  1 760 588  

Lubię to

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Galerie

O moim bloogu

1 na 150 dzieci rodzi sie z objawami autyzmu, autyzmem, ASD. I moje jest tym wybranym... Autystyczna mama - brzmi dumnie? Dlaczego nie... Zwłaszcza jeśli walczy z chorobą :)

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1760588
Wpisy
  • liczba: 355
  • komentarze: 3241
Bloog istnieje od: 2861 dni

Autyzm newsletter