Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 236 360 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


K jak brzydkie słowo...

środa, 30 czerwca 2010 10:24
Jestem w punkcie, że autyzm zaczyna mnie przerastać i pokonywać. Brak logiki i racjonalności (według mojego widzenia świata oczywiście) zaczyna być coraz większym problemem. Szlag trafia tym bardziej, że poradzenie sobie z jednym problemem i dziwactwem nie oznacza, że mamy luz. Bo pojawia się nowe, równie skutecznie doprowadzające do szału.

Kiedyś największym problemem był dla mnie jej pisk... Zapomniała o tym, ale od jakiegoś czasu robi to znowu. To jakby ktoś non stop trąbił ci na wuwuzelach a ty ich nienawidzisz najbardziej na świecie...


Potem zaczęła pluć - non stop, kilka razy na minutę, rozmazując ślinęna twarzy. Obrzydlistwo. Przeszło, ale jak tylko pojawia się podawanie lekarstw, które nie dają się zaaplikować w herbacie - odruch plucia wraca. A to oznacza, że każde wytarcie buzi powoduje plucie jeszcze bardziej...


Potem wywalanie ciuchów z każdej szuflady - ja układam, ona wywala, ja układam, ona wywala. Był czas, kiedy już nawet nie składałam, tylko brałam w ręce i wrzucałam jak popadnie. Do tej pory nie daj Boże zostawię poskładane pranie, to od razu ląduję rozwalone na podłodze. Szlag...


W zeszłym roku przestała jeść, na 8 tygodni, kto śledzi zna historię... W tym roku przestała pić... Picie jakoś wróciło do normy, to z kolei znowy problem z jedzeniem. Kilka dni temu wypadł jej z buzi kawałek chleba. Od tamtej pory je z otwartą buzią, żeby tylko wszystko wyleciało. Nie dość, że zjedzenie kanapki albo dwóch parówek to godzina... Trzeba prosić, żeby wzięła wideleć, potem prosić, żeby zjadła, po każdym kawałku zabawa, chodzenie a teraz jeszcze każdy kawałek kilka razy musi wypaść z buzi. Od wczoraj przestaje powoli już jeść w ogóle. W temacie jedzenia klapa totalna. Nie pomagają nawet wspomagacze apetytu...


Bezsilność, a jak wiadomo ta rodzi agresję i złość. Znowu są chwile, kiedy mam ochotę krzyknąć: "Kur.... żryj gówniaro!!!". W chwilach błagania, żeby wreszcie podeszła łaskawie i zechciała dać sobie zmienić pampersa to tak złapać za kudły i pierdo.... o ścianę... Tak, takie emocje się pojawiają...


I te upaprane wiecznie piciem pościele, łóżka, bo ta zasrana butelka musi być też zabawką. Pełna buzia, cieknie... kurwa mać!!!. Ręce pogryzione - mam ochotę sama ją tak ugryźć, żeby tak zabolało, żeby więcej tego nie zrobiła. Zaszczane każde łóżko, bo kurwa zrozumieć nie potrafi, do czego służy nocnik. Jak jej nie przebrać to w gównie będzie łazić cały dzień i nie piśnie nic... Kurwa mać...


Nie mam pomysłu dlaczego ona tak te ręce gryzie... Wiecznie, cały czas.... Budzi się, ledwo oczy otwiera i pierwsze co robi to łapa do buzi i gryzie... Nóż mi się w kieszeni otwiera jak to widzę...


Kurwa w kosmos latamy a ja bezsilna, bo dziecko odmawia jedzenia, picia, albo je tylko dwie rzeczy od dwóch lat?


I to nie jest układanie klocków w schematy, strach przed kolorem czerwonym. W jej przypadku problematyczne są wszystkie strony normalnego funkcjonowania na co dzień... Od ubierania, przebierania, noszenia butów, jedzenia, picia, czesania, wycierania nosa. Każda czynność no cholerne wyzwanie, błaganie, proszenie, walka, żeby tylko zrobić... Zaczynasz od rana kończysz wieczorem... Zjada mnie to od środka...


P.S. Staram się pisać jak najwięcej mogę. W pewnym sensie pisanie to odskocznia od rzeczywistości, nawet, jeśli to o czym piszę dotyczy mojej codzienności. Więc piszę, szukam, tworzę, żeby jakoś przetrwać najgorsze chwile. Bo jeszcze to takie świeże, takie bolesne, takie ciągle niewyobrażalne... Jakby była, jakby wyjechała, jakby miała wrócić...


Bo czy w ogóle jest sposób, żeby było łatwiej? Hmmm.... Nie wiem, czy cokolwiek może sprawić, żeby pożegnanie ukochanej osoby było łatwiejsze, bardziej znośne, mniej bolesne. Niby wiemy, bo tak już ten świat jest skonstruowany, niby od początku wiadomo, ze każdy z nas odejdzie... Ale to i tak zawsze jest cios. I tak jakoś już mnie mniej bez niej...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (23) | dodaj komentarz

Przemijanie - koncepcja świata nieakceptowalna...

piątek, 25 czerwca 2010 11:10
Najgorsze co może być, to mieć przeświadczenie, że nasz byt na tym łez padole to tymczasowa egzystencja. Przemijanie i śmierć to koncept świata, którego nie potrafię zaakceptować. Urodzić się na pozycji z góry przegranej, bo wiadomo, że to, że umrzemy to jedyna pewna rzecz na tym świecie. Kwestią nieznaną pozostaje tylko - kiedy... Ale czy to coś zmienia? To i tak sytuacja LOOSE - LOOSE, bo i tak przegrasz, czasem tylko przegrywasz wczesniej, czasem później. Nie fair... Nie przekonuje mnie bla bla na temat jak to po śmierci boskie życie nas czeka... Nie wierzę w to... I w to, że to wszystko ma logiczne wytłumaczenie... Słaba wymówka wymyślona, żeby było łatwiej to znieść.

I dlaczego jest tak, że jak już coś to zawsze stadami? Nie dość jednego bólu, nie dość jednego problemu, to zawsze kopnie z kilku stron... Ciężki czas za nami, bardzo ciężki.

<`> <`> <`> <`> <`> <`> <`> <`> <`> <`>

W niedzielę 20 czerwca odeszła moja babunia...





<`> <`> <`> <`> <`> <`> <`> <`> <`> <`>

Dzisiaj w nocy odszedł mój kudłacz Ruby




Masz losie dla mnie coś jeszcze? Przecież tyle miejsca do pokopania, tyle miejsca na siniaki.... Uderz, jeśli masz odwagę kopnąć leżącego...

P.S. A Princessa odmawia picia... Ale dawaj, co ci tam... Walnij ile sił... If you dare...

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Niby zaburzenie...

czwartek, 10 czerwca 2010 8:51
Świat ludzi dotkniętych autyzmem. Jak widzi go osoba NT? Nielogiczny, nieracjonalny, bezsensowny, irytujący, denerwujący, dziwny, niezrozumiały itp..., bo w języku polskim znalazłoby się jeszcze kilkadziesiąt określeń. Jednym słowem ZABURZONY i ODBIEGAJĄCY OD OGÓLNIE PRZYJĘTYCH NORM...


aha....


... ja chyba zaczynam zmieniać zdanie...


Autyzm - czarne jest czarne, nie lubię czegoś - nie jem, boli - płaczę, boję się - krzyczę, klocki zawsze w tej samej kolejności - bo tak łatwiej i ma sens i prościej się odnaleźć, brak ironii i zrozumienia metafor - czyli brak uśmiechania się jak ktoś nam pluje w twarz a my mówimy, że deszcz pada... etc.


Im głębiej się zastanawiam tym więcej logiki odnajduję w tym jak osoby dotknięte autyzmem podchodzą do codziennego życia i w tym jak postrzegają świat. Oczywiście jest jeszcze brak empatii w niektórych przypadkach, niezrozumienie uczuć (jak Smok pisała "nie wiem czy kocham moich rodziców").


Świat NT - i tutaj załamuję nie tylko ręce ale i każdy włos z cebulkami włącznie. Kilka dzisiejszych przypadków i newsów:


1. Katastrofa w Smoleńsku - grabienie zwłok, podejrzenia pijaństwa wśród kontrolerów, tajemnicze zniknięcia pracowników lotniska, siatka kłamst i niedomówień już tak gęsta, że piła łańcuchowa ledwo da radę się przebić. Osoba NT, żołnierz w służbie narodu - zamiast służyć kradnie co popadnie (jak wiele Ruskich w chwilę po katastrofie, co oczywiście nie niepokoi ani naszych ani władz rosyjskich, które kręcą nami jak chcą i aby odwrócić uwagę od tego co śmieli zrobić ich obywatele oburzają się na Grasia, że gafę palnął posądzając nie tych tylko tamtych).


- Do wraku podchodzili przypadkowi ludzie i brali, co popadnie - opowiada Faktowi montażysta TVP Sławomir Wiśniewski (48 l.), który znalazł się przy rozbitym samolocie parę minut od wypadku.


2. Kochany tatuś, ukochana córeczka, rodzina i sielanka - "Mężczyzna z północno-wschodniej Brazylii przez 12 lat przetrzymywał w areszcie domowym córkę, płodząc jej w tym czasie siedmioro dzieci. Jedno z nich także wykorzystywał seksualnie - powiadomiła brazylijska policja."


3. "Hieny żerują na krzywdzie powodzian i okradają emerytów. W ich sidła wpadł Jan Piasecki (90 l.) z Krakowa. Chciał pomóc dzieciom z terenów popowodziowych. Przez dobre serce stracił oszczędności całego życia. Rabusie zabrali mu 9 tys. złotych!" - bo nie ma to jak współczucie i jednoczenie się w obliczu tragedii.


4. "Do 10 lat więzienia może grozić kobiecie i mężczyźnie podejrzanych o zmuszanie do prostytucji i czerpanie z tego korzyści majątkowej. Na wniosek policjantów i prowadzącego sprawę prokuratora sąd zadecydował o tymczasowym aresztowaniu ich na 2 miesiące." - bo przecież każdy jest wolnym człowiekiem w tych czasach.


Ludzie NT - neurotypowi, czyli co? Logicznie postępujący? Pełni empatii? Rozumiejący krzywdę ludzką? Poukładani? Wyedukowani? Wykształceni?


To ja się pytam co tutaj jest zaburzeniem rozwojowym? Gwałcenie córki czy układanie klocków kolorami zawsze tak samo???


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Akceptacja...

czwartek, 03 czerwca 2010 22:54
Pogaduchy z innymi mamami dzieci z autyzmem to czasem źródło ciekawych informacji. Wymiana doświadczeń, zaskoczenie, że ja na to nie wpadłam, a ona zdziwienie, że przecież tak może być. Najczęściej rozmawiamy oczywiście o swoich emocjach, o tym co te nasze Autiki wyprawiają. Kilka dni temu rozmawiałam z mamą dorosłego już faceta, który cierpi na autyzm. A zaczęło się od parówkowego problemu. Okazało się, że u niej ostatnio też zagościły na stole.

Zapytałam się wtedy doświadczonej już i zaprawionej w bojach Eli, czy po tylu latach można już się uodpornić, czy dalej szlag ją trafia i nie pojmuje tych zachowań?


"To zależy od dnia i jak intensywne są te zachowania. Ale większość przyjmuję już za coś normalnego. Wiesz, przyjdzie i w twoim życiu taki moment, że zaczniesz się zastanawiać nad tym kto tak naprawdę jest bardziej NORMALNY - ty czy Princessa. W pewnym momencie te jej fiksacje nie będą tak bardzo nielogiczne. Większosć z nich ma jakiś swój ukryty cel, takie jest przynajmniej moje zdanie. Zwłaszcza teraz gdy wiem o wiele więcej z czym mam do czynienia"


No tak, przecież ciężko jest nam ludziom NT pojąć coś, co dla nas pozornie nielogiczne i niewytłumaczalne.


"Jak sama napisałaś to jest tylko pozornie nie wytłumaczalne. Większość tych zachowań ma swoje wytłumaczenie, tylko potrzeba czasu żeby je odnaleźć. Podam ci przykład. Mój Paweł uwielbia porządek, sprząta rzadko sam, ale jak już posprząta to do przesady tego pilnuje. Nie wolno nic ruszyć w pokoju, a jak już coś ruszysz, to musi wrócić dokładnie w to samo miejce. Świeży przykład ROWER. Mieszka teraz u Pawła w pokoju, ma swoje miejsce przy biurku, jak go przesunę chociażby 2 cm, to dla Pawła to już jest bałagan."

No i dla NT 2 cm nie jest problemem. Tylko pytanie, skąd to przesadność? - Pytam


"Stąd, że świat autystyka jest wówczas zrozumiały, gdy wszystko ma swój układ, kształt, kolor taki, jaki oni dopuszczają do swojej świadomości. Ja dopiero teraz zrozumiałam dlaczego Paweł nie lubi rysować. Rysowanie od ręki nie daje możliwosci zachowania perfekcji kształtu np. twarzy. Gdyby mógł ją narysować od cyrkla - było by ok, ale dla niego było by to koło, które nie odzwierciedla rzeczywistości twarzy. A zatem po co rysować coś, co dla niego byłoby ideałem, a dla tych co oglądają - niezrozumiałe? Kiedy posmaruję mu chleb pasztetem to jak go je, odwraca do góry nogami, żeby nie widzieć, że jest na nim pasztet. Wystarczy przykryć kromkę drugą kromką i już je normalnie. Nie lubi jak mu się coś klei do rąk, a to czym smaruję mu chleb zazwyczaj ma jakąś barwę, konsystencję, co drażni mu palce i oczy. Długo np. myśleliśmy, że fiksacja na jedne i te same programy w TV już mu przeszła. Błąd, on znajduje je teraz w sieci i gląda z kompa. Potrafi teraz przy deszczach 5-6 razy dziennie zmienić skarpetki. Kalosze mu przeciekają, nie da ich wymienić na inne, a nóg nie lubi mieć mokrych. Paweł uwielbia mieć czyste ręce, ale za to nie znosi ich myć, dopiero jak poszedł do nowej szkoły myje je sam. Popatrz, samo to, że ja przez tyle lat próbowałam wyuczyć go wielu rzeczy, większości z nich mi się nie udało a szkoła daje radę. Nie wiem jak oni to robią."


Chęć rywalizacji z innymi?


"Być może, ale chyba jeszcze dochodzi o to, że nauczyciel zbyt łatwo nie odpuści, a matkę zawsze jakoś da się urobić."

Albo łatwiej naśladować równieśników niż osoby starsze od siebie? Może jakieś porozumienie się wywiązuje między nimi i się stymulują wzajemnie? Czytałam kiedyś, że aby spróbować wyciągnąś autystę na nasz śWiat, najpierw trzeba wejść do ich świata. Może dlatego czerpią od siebie, bo wszyscy w tym samym wozie siedzą?

Clue jest jedno. Trzeba zaakceptować nawet najdziwniejsze zachowania, bo jak mówi Ela: "Nie da się przeżyć spokojnie życia, walcząc ciągle ze swoim dzieckiem o formę widzenia świata."


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

C - witamina

środa, 02 czerwca 2010 20:36
Witamina C w Zapobieganiu i Leczeniu Autyzmu

Bernard Rimland, Ph.D.
Autism Research Institute
4182 Adams Avenue
San Diego, CA 92116


Witamina C to substancja bardzo bezpieczna i na wiele sposobów niezmiernie dobroczynna zarówno dla ciała jak i dla mózgu. Jej potencjał w zapobieganiu i leczeniu autyzmu został zaledwie ‘muśnięty'.

W mózgu witamina C nagromadzona jest w wielkich ilościach, jednakże wciąż nie rozumiemy dokładnej roli jaką odgrywa w jego funkcjonowaniu. Przeszukanie światowej bazy tekstów medycznych Medline zwraca 400 odnośników do witaminy C i mózgu, lecz tajemnica nadal pozostaje nierozwikłana.


Nie trzeba rozumieć biochemii witaminy C, ażeby wiedzieć że substancja ta ma dla funkcjonowania mózgu znaczenie kluczowe. Najwcześniejszymi objawami deficytu witaminy C są zmieszanie i depresja. Witamina C polepsza funkcje poznawcze, na co pokazują lepsze wyniki IQ u dzieci w normie i u dzieci z zespołem Downa. Inne badania wskazują również na poprawę wyników EEG i polepszoną czujność. W wyniku serii znakomicie wykonanych badań Hoffer i Osmond wykazali, że witamina C jest również efektywna w leczeniu schizofrenii.


Większość tego co słyszymy o witaminie C dotyczy jej roli w niszczeniu wirusów i bakterii. W przeglądzie wykonanym w 1995 przez Hemilii i Herinan wymienia się 21 badań z wykorzystaniem placebo, w których codzienne podawanie 1 lub więcej gramów wit. C znacząco zmniejszyło ostrość i czas trwania przeziębień. (Witamina C nie zapobiega przeziębieniom, C łagodzi przeziębienia). W ARRI 12-1 (periodyk wydawany przez ARI) omawiałem pracę australijskiego lekarza Archie Kolokarinos, który dzięki witaminie C zmniejszył powodowaną przez szczepionki umieralność niemowląt aborygeńskich z poziomu 50% do zera.


Ale obrona przed zarazkami jest tylko jedną z wielu ról jakie witamina C odgrywa w organizmie. W bardzo dobrej książce The Healing Factor : Vitamin C Against Disease (Czynnik Leczący : Witamina C w walce z chorobą) autorstwa Irwin'a Stone omawianych jest wiele sposobów na które witamina C chroni organizm przed substancjami domniemywanymi jako przyczyny niektórych przypadków autyzmu. Oto parę przykładów :


· Toksyny. Stone dokonuje przeglądu kilku badań zapoczątkowanych w latach 30-tych. Wykazały one, że u robotników przemysłowych cierpiący na zatrucie ołowiem spowodowane kontaktem z tym metalem w odlewniach, wytwórniach akumulatorów itp., po suplementacji witaminą C następowała szybka poprawa umysłowych i somatycznych objawów zatrucia. Autor omawia przypadek z roku 1940 dotyczący 27-mio miesięcznego dziecka, które zjadło substancje zawierające ołów, a którego stan uległ znacznej poprawie po suplementacji witaminą C. Opisywane jest również badanie przeprowadzone w Chinach, w którym do wody z dużą zawartością ołowiu wpuszczono 100 kijanek, a następnie usunięto je stamtąd i część wpuszczono do wody czystej, a część do wody zawierającej witaminę C. Po sześciu dniach wszystkie kijanki w wodzie z kwasem askorbinowym wciąż żyły, podczas gdy w czystej wodzie zdechło ich 88%. Stone rozpatruje także ochronne działanie witaminy C przeciwko rtęci, arszenikowi, benzenowi i innym chemikaliom, jak również przeciwko truciznom pochodzenia organicznego, takim jak jad kiełbasiany, jad węży, pająków, skorpionów i toksyny bakteryjne.


· Witamina C w autyzmie ? Czy witamina C była używana w leczeniu autyzmu ?. Wiadomo mi tylko o dwóch badaniach, w których oceniano przydatność witaminy C jako środka interwencji w autyzmie. Pierwsze to badanie, które sam zapoczątkowałem w 1967 ażeby ocenić efektywność czterech witamin : B3, B5, B6 i C. Stosowaliśmy tylko dawki z zakresu od 1 do 3 gramy witaminy C (ok. 40 mg na 1 kg wagi ciała), a na tym poziomie dawki witamina C była z łatwością ‘przebijana' przez B6 (18 wykonanych później badań potwierdziło, jedno po drugim, pozytywne działanie witaminy B6).


Kolejne badanie nad możliwością wykorzystania witaminy C w leczeniu autyzmu przeprowadzone zostało przez Dolsky'ego i jego zespół w 1993. Badanie wykonano metodą podwójnie ślepej próby z wykorzystaniem placebo, w warunkach instytucji zamkniętej, na 18-tu dzieciach autystycznych w wieku od 6 do 19 lat. Dzieciom podawano codziennie witaminę C w dawce ok. 110 mg/kg wagi ciała. Odnotowano statystycznie znaczącą poprawę w różnych obszarach. Jest jasne, że Dolsky uzyskał lepsze wyniki niż my, bo stosował większe dawki. Ale jaka jest właściwie odpowiednia dawka dla autystów ?. Nie wiadomo. Ale witamina C jest bardzo bezpieczna, nawet w dużych ilościach i dobrze byłoby określić jej optymalną dawkę w leczeniu autyzmu.



Jak duża może być zatem bezpieczna dawka witaminy C ? Bardzo duża. Robert Cathcart, ekspert w tej dziedzinie, zaproponował na określenie bezpiecznej dawki metodę tzw. „tolerancji jelitowej". Należy po prostu przyjmować każdego dnia coraz to większą ilość witaminy C, aż organizm osiągnie stan nasycenia. Powyżej poziomu nasycenia witamina C staje się środkiem przeczyszczającym. W przypadku większości zdrowych ludzi dobrze tolerowana dawka mieści się w granicach od 10 do 15 gramów na dzień. Kiedy zaczynamy chorować nasz organizm potrzebuje więcej witaminy C i nasza „tolerancja jelitowa" może wzrosnąć do 30 lub 100, a nawet więcej gramów/dzień. Zdaniem Cathcarta i innych specjalistów, zwiększenie przyjmowania witaminy C w czasie choroby drastycznie skraca czas jej trwania. Chorzy na mononukleozę zakaźną pacjenci Cathcarta zaczynali normalnie funkcjonować już po kilku dniach przyjmowania 200 g witaminy C dziennie (aplikowanej doustnie lub domięśniowo), podczas gdy pacjenci innych lekarzy musieli być hospitalizowani przez kilka tygodni.


Strona internetowa dr. Cathacarta : http://www.orthomed.com .


Kiedy w 1974 moja nastoletnia córka Helen została hospitalizowana z powodu „nieuleczalnej" choroby Hodgkinsa zacząłem podawać jej codziennie witaminę C w ilości ok. 1g/kg wagi ciała. Lekarze byli przerażeni: „Pan ją zabije!". „Bzdura!", odpowiadałem. Córka szybko wyzdrowiała i dzisiaj, 24 lata później, cieszy się doskonałym zdrowiem.


W 1966 Van der Kamp opublikował rzadko dziś cytowaną, ale ważną pracę, w której podawał, że aby osiągnąć poziom nasycenia, dorośli mężczyźni chorzy na schizofrenię potrzebowali od 36 do 48 gramów witaminy C dziennie, podczas gdy mężczyźni z grupy kontrolnej potrzebowali tylko 4 g. Poziom nasycenia mierzono za pomocą prostego testu gdzie kroplę moczu wprowadzano do probówki zawierającej odpowiedni odczynnik.


Fascynujący jest dla mnie nie tylko fakt, że schizofrenicy potrzebowali 10 razy większej dawki niż grupa kontrolna, ale również to, że wysokie dawki witaminy C powodowały u nich znaczną poprawę uspołecznienia. Pomimo, że pacjenci nie zostali bynajmniej wyleczeni, to jednak wyrażali swoje „dobre samopoczucie. Ich napięty, pełen niepokoju wyraz twarzy zastąpił przyjazny uśmiech. Twierdzili, że nie czuli się już tak ‘osaczeni'. ‘Już nie wydaje mi się, że ludzie są nastawieni przeciwko mnie'. ‘Teraz mogę jaśniej myśleć'. Ci, którzy byli nieśmiali, odosobnieni, zamknięci w sobie, zaczęli włączać się w życie swojego oddziału oraz rozmawiać z innymi pacjentami i personelem."


Autyzm i schizofrenia to z całą pewnością dwie różne choroby (podkreślałem to w mojej książce Infantile Autism (Autyzm Wczesnodziecięcy) z 1964), jednak polepszenie uspołecznienia, które Van der Kamp zauważył u swoich schizofreników, byłoby bardzo mile widziane u pacjentów autystycznych, a szczególnie u tych z zespołem Aspergera. Mam nadzieję, że wśród czytelników tego artykułu jest wielu tak samo jak ja ciekawych, jakie byłyby wyniki badania Van der Kampa, gdyby powtórzyć je na pacjentach autystycznych lub z zespołem Aspergera.


Poprawę w osobowości u pacjentów psychiatrycznych jako wynik stosowania dużych dawek witaminy C dostrzegli również inni badacze. Na przykład w 1963 r. Milner zuważył „statystycznie znaczącą poprawę zespołu objawów depresyjnych, maniakalnych i paranoidalnych, jak również poprawę w całościowym funkcjonowaniu osobowości...".


Badania dowodzą również, że witamina C powoduje poprawę u pacjentów z depresją oraz chorobą maniakalno-depresyjną, które to, jak podkreślałem w Ifantile Autism, rzeczywiście wydają się być genetycznie powiązane z autyzmem.


Jeśli witamina C ma być używana w dużych dawkach, to większość specjalistów zaleca, aby była to raczej jej forma buforowana (sodium ascorbate), a nie kwas askorbinowy (ascorbic acid), ponieważ forma kwasowa może w dużych dawkach okazać się zbyt ‘kwaśna'. Sodium ascorbate w formie sproszkowanej (1 płaska łyżeczka od herbaty to 4 gramy) można kupić na kilogramy lub funty we Wholesale Nutrition Company lub u Bronsona.


źródło: http://www.dzieci.bci.pl/strony/autism/witaminaC.htm


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 30 marca 2017

Licznik odwiedzin:  1 748 347  

Lubię to

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Galerie

O moim bloogu

1 na 150 dzieci rodzi sie z objawami autyzmu, autyzmem, ASD. I moje jest tym wybranym... Autystyczna mama - brzmi dumnie? Dlaczego nie... Zwłaszcza jeśli walczy z chorobą :)

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1748347
Wpisy
  • liczba: 355
  • komentarze: 3227
Bloog istnieje od: 2774 dni

Autyzm newsletter