Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 253 966 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Uwaga! Można otrzymać pomoc terapeutyczną!

czwartek, 31 maja 2012 7:56

Wykorzystanie specjalistycznych usług opiekuńczych jako jednej z form wsparcia dla osób z autyzmem.

Nie każdy wie, nie mówi się o tym, ale przynajmniej Synapsis nagłaśnia. Możecie kochani rodzice starać się o pomoc przeszkolonej osoby, która będzie wspierała was w terapii dziecka. Poczytajcie i migiem piszcie pisma do MOPSów.

 

http://www.synapsis.waw.pl/index.php/oferta/porady/opracowania-i-raporty/217-wykorzystanie-specjalistycznych-usug-opiekuczych-jako-jednej-z-form-wsparcia-dla-osob-z-autyzmem

 

SYNAPSIS 001

 

monitoring


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

Filmowo

piątek, 25 maja 2012 10:33

Przeglądając stare zdjęcia, filmy, cofając się w pamięci jakieś dwa lata widzę jakie ogromne postępy zrobiła Princessa. Będzie dzisiaj filmowo.

"Trzeba wykąpać Olka"

Poniższy film pokazuje postępy w mowie, zdolności imitacji i ogólny rozwój. Co jest ważne: własna inicjatywa podjęcia zabawy, umiejętność imitacji czynności włączanych do zabawy i mowa (mimo, że ciągle z błędami, brak zwracania się do Olka "a teraz umyję ci włosy" tylko "Olek umyjemy włosy", zamiast "dla Olka" - "do Olka") ciągle rozwijająca się. Właściwie to Princessa gada bez przerwy... Tylko dlaczego o 6 rano? ;D

Zabawa zakończyła się oczywiście stwierdzeniem "Olek idzie spać". Zaniosła Princessa Olka do łóżka... Za chwiklę wróciła i powiedziała tak: "Olek śpi, ale jeszcze buziaczki dla Olka"... I poszła dać buziaczka, a z pokoju słychać: "Dobranoc Olek".

 

 

"Koko Koko, zmokłam, spoko"

Woda to od jakiegoś czasu żywioł Princessy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że przez długi okres jakikolwiek kontakt z wodą to była trauma. Kąpiele zaczynały się wymiotami, histerią, kopaniem i rzucaniem się we wszystkie strony. Lała się też krew. Muszę przyznać, że był to bardzo ciężki okres, bo są to czynności, których nie da się unikać. Tylko kilka osób miało okazję zobaczyć tę męczarnię. To był po prostu dramat. Nie wspominając o okresach letnich, kiedy pluskanie w akwenach wodnych nie wchodziło w grę. A teraz proszę:

 

 

"Boci, boci... Sonia"

A oto kolejne popisy muzyczne. Tym razem węgierska piosenka ucząca pokazywania części ciała. Słuch to ona ma...

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Co z tym kłamaniem?

środa, 23 maja 2012 7:52

Czytam wiele publikacji, artykułów, tekstów na forach o autyzmie. W większości z nich, te które mówią na temat samego autyzmu, objawów, zachowań i ogólnych definicji, pojawia się stwierdzenie, że osoby z autyzmem NIE POTRAFIĄ KŁAMAĆ. Na przykład tutaj:


Wyznacznikami autyzmu według strony http://www.medisa.pl/autyzm.html są:

- Nieumiejętność uczestnictwa z zabawach, w których trzeba coś lub kogoś udawać.
- Brak umiejętności zabawy z innymi dziećmi.
- Dziwne i obsesyjne zainteresowania, np. ciągłe kręcenie, przestawianie przedmiotów.
- Niechęć do zmian, np. przymus wracania do domu zawsze tą samą drogą, czy picie zawsze z tej samej szklanki.
- Większe zainteresowanie przedmiotami niż ludźmi.
- Dzieci autystyczne nie potrafią kłamać.
- Ludzie autystyczni nie rozumieją metafor, co powoduje dosłowne rozumienie wszystkiego.

Znana blogerom ze środowiska rodziców i opiekunów osób autystycznych Babcia Kubusia pisze: "Szczerość Motylka jest zwyczajnie piękna. Dzieci, dorośli z zaburzeniem autyzmu nie potrafią kłamać. To ich cecha, której często brakuje w zdrowym świecie…"

( http://pokochajciekubusia.pl )

Otóż od jakiegoś czasu teoria ta w przypadku Princessy lega w gruzach, pobojowisku i zgliszczach ;) Princessa zaczęła oszukiwać i co gorsza... świetnie się przy tym bawi. Ha!


Przykład 1 - Przychodzi Princessa z butelką i ręczniczkiem oznajmiając, że jej butelka cieknie... Ogniki w oczach... Biorę butelkę, okazuje się, że sucha bardziej niż piasek na Saharze. Mówię: "Ej, nie cieknie, kłamczuszek jesteś". A ona na to robi banana od ucha do ucha i zwiewa...

Przykład 2 - z góry przepraszam, ale cóż... - Chodzi o to co Król też robi w miejscu gdzie piechotą chadza i nie jest to siku... Princessa: "Kupka jest, trzeba przebrać pieluszkę...". Sprawdzam - nic, zero, null, nicziewo nie ma... "Hej, nie ma tam nic..." - mówię. A ona na to co? Banan!!!

Zdecydowanie Princessa potrafi kłamać!!! :D


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Echa terapii...

wtorek, 15 maja 2012 20:54

Ciąg dalszy tematu terapii indywidualnej.

Na początek małe uzupełnienie. Moja mentorka Ela zwróciła uwagę na istotny szczegół, który poruszyłam w poprzednim poście. Chodziło o monotematyczne planowanie. "Czy to nie jest tak, że w ten sposób pozwalamy na pogłębianie się zachowań stereotypowych zamiast z nimi walczyć?". I tutaj uszczegółowienie. Nie chodzi o plan dnia, który ułatwia odnalezienie się w czasie. Wielu rodziców ustala z dzieckiem, bądź dorosłym autystą, rozkład dnia, aby łatwiej odnalazł się wśród czynności codziennych. I tu oczywiście jestem za o ile plan ten jest inny niż plan dnia poprzedniego. Jeśli świadomie wprowadza się urozmaicenia, każdy dzień jest zróżnicowany a plan dnia pomaga oswoić się z tym, co nas czeka. Zależy to oczywiście od tego czy dana osoba w ogóle potrzebuje planu dnia i jak na co dzień funkcjonuje.

Ale wątpliwe dla mnie jest ustawianie całego tygodnia tak monotonnie, że może to po prostu być męczące. Poniedziałek zawsze wygląda tak samo, wtorek też, środa tym bardziej. Zajęcia, terapie, przedszkole, ćwiczenia, baseny - określone i zaplanowane co do dnia i godziny. W sobotę zawsze basen, spacer, ćwiczenia w domu o określonej godzinie i tak w kółko. Ale to bliżej opowie wam sama Ela. Przeczytajcie jej wpis na jej blogu.


http://www.pomagamy-pawlowi.pl/?p=270

 

Zupełnie inną rzeczą jest usiąść i zaplanować dzień rano, opowiedzieć co się dzisiaj będzie robiło aby osoby, które nie radzą sobie z zaskakiwaniem i nieprzewidywalnością mogły sprawniej przez to przejść. Zależy też oczywiście w jakim wieku jest taka osoba, ile rozumie, na jakim jest etapie rozwoju. Nie mówimy tu o przypadkach skrajnych, kiedy to zachwianie w jakikolwiek sposób ustalonego porządku dnia powoduje  nerwowe sytuacje, czasem histerię. Tylko to raczej odnosi się do Savantów lub bardzo głębokich autystów. Piszę raczej, bo tak naprawdę nie wiem wszystkiego. A może się mylę? Kto to wie... Princessa jest jeszcze mała, ale też staram się ją informować co będziemy robić jutro, albo co zrobimy zaraz. Wieczorem wie, że jutro rano idzie do przedszkola, albo że niedługo idziemy na spacer.

Co do terapii - kocham GOOGLE grafiki. Pomagają nam poznawać świat. Princessa chłonie wiedzę, słowa i zwroty ostatnio jak szalona. Ciągle chce, aby jej przedstawiać przedmioty, kolory, kształty. Co gorsza chce, aby jej to malować. Po 10 minutach się nudzi, świata nie pozna, bo mój talent malarski w skali od 1 do 10 znajduje się gdzieś na -15 i tyle z tego ma co nic. Oczywiście malujemy, bo to też usprawnia motorykę małą, pomaga utrwalać schematy, kształty itp... Na to też jest miejsce. Ale od jakiegoś czasu siadamy sobie codziennie przed komputerem i bawimy się w googlowanie lub You Tube'owanie. I 2 godziny lecą. Polega to na tym, że Princessa życzy sobie zobaczyć coś (szeroko pojęte), ja klikam i obraz jak żywy. Hura!!! Bo z moimi malunkami nie nauczyłaby się nic. Przykład LALA (utrwalanie schematu ciała - głowa, oczy, nos, szyja i tak dalej).

I jak tu się nie przestraszyć, skoro rysunki mamy wyglądają TAK:

Ok, już się wstydzę ;)


A tak - googlujemy i mamy coś takiego:

 

No tak, lala to jeszcze nie jest wygórowane zadanie malarskie. Ale zaspokoić życzenia Princessy to i Wyczółkowski miałby problem. Otóż Princessa życzy sobie widzieć: pasztecik, monte, soczek koniecznie żółty, telefon komórkowy, piasek, telewizor, komputer... Google twój przyjaciel ;)

Tyle samo przyjemności dostarcza nam oglądanie filmów na You Tube. Mamy tam takie hity jak (nazewnictwo Princessy): dzidzia się kąpie, kotek śpiewa, kotek do wody, mahna mahna, waka waka, kotek je lizaczka, wiewiórki tańczą i tysiąc jeszcze ulubionych i zalajkowanych clipów. Ale dogodzić Princessie nie jest łatwo, bo jak już przelecimy listę absolutnie ulubionych zaczyna się podwyższanie poprzeczki. Polega to na tym, że Princessa chce zobaczyć film, który będzie połączeniem wszystkich lub kilku ulubionych: wiewiórki do wody tańczą, dzidzia z pieskiem je lizaczka, waka waka skacze do wody...

 

Kochani, jeśli możecie - zróbcie film jak wiewiórki skaczą do wody, najlepiej w towarzystwie waka waka ;)


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (20) | dodaj komentarz

Princessowa Terapia Indywidualna...

poniedziałek, 14 maja 2012 21:33

Dość często ludzie pytają mnie jaką stosujemy terapię w przypadku Princessy. Ja niezmiennie odpowiadam: "Indywidualną terapię potrzeb Princessy". Może to dziwić, może zaskakiwać, że nie biorę udziału w kursach, nie chodzę na zajęcia z "takiej to a takiej terapii" przed południem, a z "tej to a tej" po południu. Szczerze mówiąc (hehe pisząc nawet) czasami łapałam się za głowę czyjając blogi, gdzie rodzice szczegółowo opoisywali plan dnia, któy był wypełniony zajęciami od rana do późnego popołudnia 7 dni w tygodniu. SI, ABA, Biofeedback, logopeda, psycholog, stymulacja tego i tamtego, baseny, dogo i hipoterapie i mnóstwo innych czynności. I to wszystko na jedno małe dziecko.

Fakt 1 - oczywiście są różne stadia autyzmu i głęboki autysta zawsze będzie wymagał więcej zajęć i pracy od wysoko funkcjonującego.

Fakt 2 - to rodzic decyduje o tym co robi i jak.

Fakt 3 - dziecka nie można przestymulować.

Fakt 4 - terapię i postępowanie należy dostosować do umiejętności, potrzeb, stopnia rozwoju i chęci dziecka.

Etap rozwoju Princessy pozwala nam na całkiem fajne funkcjonowanie. Jest mowa werbalna (z dużą domieszką echolalii, ale ma problemów z komunikacją na dość zaawansowanym poziomie jak na autystyka), uczucia, emocje, kontakt wzrokowy, rozwój, postępy i wiele innych pozytywnych aspektów. Dlatego jej dzień wygląda ja dzień każdego innego przedszkolaka (poza wizytami u lekarzy, które są częstsze niż w przypadku zdrowych dzieci). Oczywiście, że jest ciężko w niektórych sytuacjach - wyjścia do restauracji czy miejsc publicznych. Ale nie na tyle, żeby ich unikać.

Dlatego skupiam się indywidualnie na deficytach. Uczę na zasadzie zabawy, bez zmuszania. To ona wyznacza granice i pokazuje czy chce coś robić, czy nie. Tak samo podchodzą też Panie w przedszkolu, oczywiście nie tak swobodnie, ale z uwzględnieniem chęci, możliwości i nastroju. Pięć dni w tygodniu po pięć godzin w przedszkolu, dwa razy w tygodniu zajęcia indywidualne. I tak jak się nazywają takie są - indywidualne. Raz to wytężona praca, kiedy indziej zabawa połączona z nauką, a sądni, kiedy Princessa totalnie na zajęciach rządzi i robi co chce, łącznie z leżeniem z butelką na podłodze.

Nasza terapia to muzyka, za pomocą której przyswaja różne dźwięki, słowa, melodie. To też język angielski, który polega na oglądaniu serialu Lippy & Messi (całkiem niedawno zakupiliśmy 3 DVD, proste melodie, słowa przypadły jej do gustu). Spacery, które zawsze zawierają elementy nauki - balans, równowaga, pokonywanie barier, samodzielność, sprawność fizyczna. Godziny oswajania nowych smaków, słów, zdań, czynności. No i przede wszystkim akceptacja bezwzględna tego jaka jest. Choć łatwo nie jest.

Jedyne czego mamy za mało to zajęć z logopedą. Historie horobowe zaburzyły indywidualne zajęcia w poradni. Od września trzeba będzie to nadrobić. Ja wychodzę z założenia, że dziecka nie można przetrenować. Nie należy łapać wszystkiego na zaś, bo z pewnością nie zaszkodzi a może pomoże. Czy to faktycznie dziecko wymaga stałego rozkładu dnia i ciągłej stymulacji, czy nieświadomie sami ten schemat wprowadzamy? Czy to nie jest tak, że w ten sposób pozwalamy na pogłębianie się zachowań stereotypowych zamiast z nimi walczyć? Czy nie lepszy wolniejszy rozwój ale bardziej naturalny a nie wyuczony i wytrenowany? To trudne pytania i odpowiedzi pewnie tyle ile potrzeb i umysłów.

 

Princessa podczas wakacji w pięknym Tęczowym Folwarku niedaleko Warszawy nazwana została Mozartówką. A oto mój szalony wirtuoz ;)
Pozdrawiamy wszystkie Malarki Majkelówki, zwłaszcza Monikę (http://skarzynska.com/) i ściskamy Leszka Sokołowskiego, niesfornego poetę i satyryka ;)

 



Podziel się
oceń
2
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 24 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  1 760 538  

Lubię to

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Galerie

O moim bloogu

1 na 150 dzieci rodzi sie z objawami autyzmu, autyzmem, ASD. I moje jest tym wybranym... Autystyczna mama - brzmi dumnie? Dlaczego nie... Zwłaszcza jeśli walczy z chorobą :)

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1760538
Wpisy
  • liczba: 355
  • komentarze: 3241
Bloog istnieje od: 2861 dni

Autyzm newsletter