Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 253 967 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


My tu gadu gadu, a króliki hop hop...

wtorek, 30 marca 2010 13:31
... czyli fotostory o pewnych królikach, nowym pomyśle Węgra... No cóż, Princessa w niebo wzięta...

Bo po co mieć jednego, jak można mieć dwa... pardąsik - dwie :-]



Rudy, rudy, rudy, rudy... hmmm.... jak nie rydz, to kto?



Kto jak kto, ale piękność...



Mówią o mnie... hmmm... miś uszatek? Miś nie miś, klapnięte ucho jest...



"Jakby co, to mnie tutaj nie ma..." - powiedziała na ucho



No i masz Princesso królika dezertera... "Choduuuuuu!!!"



Chyba nie za bardzo jej idzie wtapianie się w tło - kic tu...



... i kic tam... że niby etola z królika...



No to do następnęgo kicania :D

P.S. Podczas robienia zdjęć nie ucierpiał ani żaden królik, ani Princessa, ani dywan...

P.S. II
Niedługo króliki czeka eksmisja... na "hektary" ogrodowe - będą miały jak w raju i kosić trawy nie będzie trzeba ;)

P.S. III
Propozycje imion dla króliczek mile widziane...

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

"Widzikoza i róże"

wtorek, 30 marca 2010 11:46
Są sprawy, o których trzeba pisać... Nawet jeśli odbiegają od głównego tematu (w tym przypadku autyzmu). Już kilka osób zapytało się, dlaczego w tytule bloga zamieściłam zdanie: "Spokojnie moje dziecko ma "tylko" autyzm". Pytania dotyczyły oczywiście podkreślenia "tylko", które sugerowałoby, że:
- albo mam stosunek do tej choroby conajmniej luźny i nie przejmuję się wcale a wcale,
- albo twierdzę, że radzę sobie z chorobą własnego dziecka, które chodzi, je, uśmiecha się, bawi, szaleje i zdaję sobie sprawę, że autyzm w porównaniu z innymi chorobami to PIKUŚ. Przepraszam - PAN PIKUŚ ;)

Absolutnie nie umniejszam wagi, powagi, ryzyka, stopnia, stopnia zaawansowania choroby. Kto ten blog czyta, ten wie. Bazując tylko i wyłącznie na własnym doświadczeniu, zaangażowaniu oraz wiedzy śmiem twierdzić, że JA, jako jednostka dotknięta pośrednio autyzmem, mam szczęście w nieszczęściu, bo jest tak a nie inaczej. Bo jest ktoś, kto ma gorzej, bo jest ktoś, kto przeżywa to bardziej, bo jest ktoś, kogo dziecko jest bardziej "dotknięte" niż moje.

Ale patrząc z dystansu - czytając, słysząc, widząc, obserwując osoby, które połowę życia spędzają w szpitalach, wiecznie podłączeni do rurek, pochłaniający setki lekarstw, osoby, które albo same są chore, albo walczą o zdrowie lub życie dziecka, bądź innego członka rodziny - ja utwierdzam się w przekonaniu, że moje dziecko ma "tylko" autyzm...

Jest taka choroba, o której jeszcze rok temu nie wiedziałam nic, poza tym, że jest. Dzisiaj, kiedy słyszę jej nazwę, lub wiadomość, że ta i ta osoba na nią cierpi, czuję prawie to samo, co przy słowie "nowotwór". Córeczka mojej Psiapsióły mówi "mam widzikozę"... Na świecie od jakiegoś czasu mówi się na nią "65 roses". Dlaczego?

To MUKOWISCYDOZA. Taka nazwa funkcjonuje w Polsce. Nie dziwne, że kilkuletnie dziecko nie potrafi tego poprawnie wymówić i miesza z kozami jakimiś :)
W świecie medycznym i w krajach anglojęzycznych (nie wiem jak jest w innych) znana jako CF - Cystic Fibrosis. I tutaj znowu odwołanie do języka dziecięcego. Skąd 65 róż? Otóż nazwę tej choroby wymawia się "sistik fajbrosis". A to fonetycznie bardzo przypomina "sixtyfive roses", które jest oczywiście łatwiejsze do zapamiętania przez pokolenie maluchów.

Krótko, bo słownictwo medyczne i tak niewiele nam powie:

"wrodzona, genetycznie uwarunkowana choroba ogólnoustrojowa o różnorodnej ekspresji klinicznej.

W klasycznej (pełnoobjawowej) postaci objawia się skłonnością do zapalenia oskrzeli i płuc, niewydolnością zewnątrzwydzielniczą trzustki, niepłodnością oraz podwyższonym stężeniem chlorków w pocie. Mukowiscydoza jest chorobą dziedziczną, która występuje u osób posiadających nieprawidłowy gen na chromosomie 7. Choroba jest dziedziczona w sposób autosomalny recesywny. Mukowiscydoza objawia się tym, że organizm chorego produkuje nadmiernie lepki śluz, który powoduje zaburzenia we wszystkich narządach posiadających gruczoły śluzowe (m.in. płucach, układzie pokarmowym). Mukowiscydoza jest chorobą ogólnoustrojową, objawiającą się przede wszystkim przewlekłą chorobą oskrzelowo-płucną oraz niewydolnością enzymatyczną trzustki z następowymi zaburzeniami trawienia i wchłaniania. Gruczoły potowe wydalają pot o podwyższonym stężeniu chloru i sodu (tzw. "słony pot")." źródło - wikipedia.pl

 

Ta cholera atakuje układ pokarmowy, oddechowy - płuca, trzustkę, z nadmiaru leków i wątrobe, siada serce... Na tę chorobę nie ma lekarstwa, bo nawet przeszczep nie daje gwarancji. Nie ma też reguły jak długo można z nią żyć. Kiedyś żyło sięnajwyżej 10 lat. Dzisiaj są osoby, które zbliżają siędo 50, średnio między 20-30 rokiem życia wymagany jest już przeszczep.

Ale nie jest moim celem przedstawianie statystyk, nazw medycznych, tym bardziej, że się na nich nie znam. Każdy, kto zainteresuje się tym tematem może sięgnąć głębiej. Chciałam tylko zwrócić uwagę na to, jak faktycznie cierpią te osoby i jakie jest ich codzienne życie. Wieczne inhalacje, zakazy, ograniczenia, zmęczenie, leki, opukiwania, krztuszenie się, kaszel, wymioty, krwioplucia... aż dochodzi siędo tego, że bez "wąsów" ani rusz. Wyjdź teraz na dwór, albo otwórz okno i tak sobie zaczerpnij powietrza ile tylko możesz. Przypominj sobie ostatnie wakacje nad morze, w górach i ten zapach powietrza, który tak głęboko wchodzi ci do płuc. A teraz poproś kogoś, żeby zakrył ci nos i usta i nie pozwolił oddychać. Aż do tego stopnia, że zaczniesz walczyć o oddech, bo braknie ci tlenu... A to nie jest uczucie zatkanego nosa, przez który nie można odetchnąć. Potem wyobraź sobie, że tak masz średnio co godzinę... Rurka tutaj, rurka tam, wkłucie centralne jeszcze gdzie indziej i "wąsy" bez których nie możesz funkcjonować.

Miesiące w szpitalu...

Poczytaj o Olinku Mukolinku, która ma "widzikozę" i jest na "początku" tej walki. Na razie inhalacje, na razie leki, na razie kaszel, na razie ataki duszności...

Poczytaj o Matim, któremu ratowano życie na OIOMie, bo z braku oddechu siniał...

Poczytaj o Sebastianie, który czeka na "swój telefon", żeby móc po prostu oddychać...

Poczytaj o Evie i jej 65-ciu różach, która niestety kilka dni temu odeszła... Odeszła i nie doczekała kolejnego przeszczepu. Dostała szansę, zaczęła żyć normalnie, niestety... organizm odrzucił nowe płuca. Jest bohaterką filmu "65 red roses" i prawdziwą wojowniczką, która powiedziała w jednym ze swych przemówień: "Czym jest dla mnie przeszczep? Jest nadzieją... Nawet jeśli nigdy do niego nie dojdzie, nawet jesli nie dosżłoby do pierwszego przeszczepu, życie w nadziei jest tym, co pozwala mi nadal próbować..."

A potem pomyśl, prześpij się z tym co zobaczyłeś, przeczytałeś i zastanów się - jak możesz pomóc...

Nie bądź egoistą i nie zabieraj organów do nieba!!!

Wypełnij oświadczenie woli, zostań honorowym dawcą krwi,
zarejestruj się jako dawca szpiku... cokolwiek, niekoniecznie tylko dla MUKO

Daj kawałek siebie, jeśli nie możesz pomóc finansowo
.

http://www.mukowiscydoza.pl

Oświadczene woli - wydrukuj, wypełnij i noś przy sobie

Zostań dawcą szpiku

Zostań honorowym dawcą krwi


>


 

Dla Oli, Sebastiana, Mateuszka, oraz Aniołów Pauliny, Evy, Igi i innych, którzy jeszcze są, których już nie ma, którzy pokonają i którzy przegrają

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Ankieta o sporcie...

czwartek, 25 marca 2010 15:44
Czasem dam się skusić na wypełnienie ankiety. A co mi tam... A niech wiedzą, że lubię pierogi, że mam psa a włosy myję szamponem "przeciw-anti-pure-pearl-shine-super-duperowym". No a jak na zakupy to tylko do "Realowego-leklerka-eklerka-ałszon". Jak zapytają jaki jest najlepszy proszek na plamy też mogę zdradzić, że "ten-co-zawsze-wygrywa-z-brudem-i-pokonuje-całą-drużynę". "Że dłuższe życie każdej pralki to..." też każdy wie. No ale jak mi dzisiaj wyskoczyło "Czy chcesz wziąc udział w ankiecie o sporcie i wygrać iPoda?" - pomyślałam - NO BA, JASNE, ŻE CHCĘ. Przynajmniej ambitniej będzie i nie będą pytać jakich podpasek używam na codzień i dlaczego OB jest najlepsze. KLIK...

Czy interesuję się sportem - się pytają... Nooooooooooooooooooooooo

A jaki sport lubię oglądać, uprawiam, interesuje mnie itp - klik, klik, klik, klik - Jasne, że skoki, jasne, że F1, jasne, że łyżwiarstwo itp...

Spodziewając się, że będę mile sobie po sportowemu zaliczać pytania robię następny KLIK...


Pytanie numer 2 było ostatnim z dziedziny sportu - :8 Czy ja źle widzę, czy to się dzieje naprawdę?


W dalszej części zapytano mnie o:

- płeć
- wiek
- ilość dzieci
- region zamieszkania
- przynależność do wsi lub miasta
- ilość mieszkańców
- wykształcenie
- zawód
- to czy pracuję i gdzie
- jakie są moje dochody
- czy mam kartę kredytową
- a jak mam to jaką...


Ostatnie pytanie - Czy chcesz naiwniaku wziąć udział w losowaniu tego zafajdanego iPoda i dostawać co miesiąc informacje "o tym" i "o tamtym" i "o naszej ofercie" ??


Hmmmmmmmmm..... Szkoda, że oprócz odpowiedzi "TAK" i "NIE" nie było do wybory "A POSZLI WY W PI...to znaczy w 3,14"


Ankieta o sporcie do kurki biedronki jednej...


P.S. Jeśli masz ukończone lat 18 i więcej w miejsce "kurki biedronki jednej" wstaw standardowe słowo rodem z "Psów". Jeśli nie masz ukończonych lat 18 - pozostań przy kurce biedronce jednej...



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Nieeeeeee...

środa, 24 marca 2010 21:19
Na placu zabaw:
- Sonia idziemy do domu...
- Jeszcze buju
- Idziemy...
- Jeszcze buju...
Obrót, pięta, odmaszerowała w kierunku huśtawki.

Dzisiaj w domu po półgodzinnych skakaniach z tatusiem i robienia "hop hop"
- Sonia zjedz paróweczki.
- Nieeeeeeeee... Jeszcze hop hop
- Sonia najpierw parówki.
- Nieeeeeeeee jeszcze hop hop...
- Najpierw parówki, potem hop hop...
- Nieeeeeeee, jeszcze hop hop...
W trzech językach nie pomogło. Ciągle było "nieeeeeeeeee, jeszcze hop hop", obrót, pięta i huzia na tatusia.

Grunt to postawić na swoim...

P.S. "Nieeeeeeee, jeszcze tere fere?"


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Zupełnie z innej beczki...

środa, 24 marca 2010 9:37
Tak, wiem, że z autyzmem to nic wspólnego nie ma. Wspomniałam już kiedyś, że nie samym autyzmem "autystyczna" mama żyje bo inaczej już by ją dawno w kaftanie zabrali i zamkęli w pokoiku bez okien, klamek, za to z gumowymi ścianami :)

Nie mogłam się oprzeć i wrzucam te filmiki o dzieciakach, które powalają na kolana pozytywną energią :)






A kto się nie uśmiał i nie ubawił ten koza :)
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 24 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  1 760 557  

Lubię to

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Galerie

O moim bloogu

1 na 150 dzieci rodzi sie z objawami autyzmu, autyzmem, ASD. I moje jest tym wybranym... Autystyczna mama - brzmi dumnie? Dlaczego nie... Zwłaszcza jeśli walczy z chorobą :)

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1760557
Wpisy
  • liczba: 355
  • komentarze: 3241
Bloog istnieje od: 2861 dni

Autyzm newsletter