Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 253 966 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Wycieczki dla (nie)przyjemności...

poniedziałek, 30 stycznia 2012 18:10

18 stycznia. Telefon do poradni stomatologicznej we Wrocławiu:

- Dzień Dobry, problem jest tu i tu, czy mają Państwo możliwość przeprowadzenia konsultacji pod narkozą.

- Ależ oczywście!

- Bla bla bla (niezbędne pierdoły i informacje)...

- Bla bla bla - odpowiedzi na powyższe...

I tu przechodzę do sedna sprawy:

- Wie Pani, moja Princessa to taki egzemplarz, że w buzię sobie nie da zaglądnąć, nie da i już. Czy możnaby, żeby zaoszczędzić nam wycieczek 200 km w jedną stronę, załatwić za jednym zamachem konsultację i zabieg?

- Obawiam się, że trzeba będzie przyjechać najpierw na wizytę, ale spokojnie, Pani Doktor ma takie sposoby, niejedno dziecko przekonała, z nie jednym dała sobie radę, spokojnie będzie wszystko "normalnie super"...

- Wie Pani, ale te wyjazdy są po pierwsze kosztowne, poza tym budzenie dziecka o 5 bądź 4 rano, dyskomfort, nie chcę jechać na 5 minut i wracać.

- Proszę przyjechać...

 

30 stycznia - jedziemy...

Po przejściach strzelającej skrzyni biegów (no tak łatwo być nie może) dojeżdżamy 10 minut spóźnieni, nie ma sprawy..

Wchodzimy...

Pani Doktor, która "ma takie sposoby, że stara Żydówka takich nie ma (jak mawia moja kuzynka) widzi dziecko, dotyka raz...

- To ja od razu umówię na zabieg, bo ja tutaj nie zaglądnę... Z miesiąc proszę przyjechać...

 

BEZSILNOŚĆ...

 

Po 15 minutach (w tym wizyta, rozmowa z anastezjologiem, wypełnienie ankiety) - wychodzimy...

 

Zacznie ktoś wreszcie słuchać? Nawet już nie liczę ile razy tak było. Mogę tylko przytoczyć przykład z ostatniego pobytu w szpitalu. Tłukę jak krowie na rowie, że Princessa ma problem z toaletą i nie da sobie tak łatwo moczu pobrać, trąbię i trąbię, każdemu. Przywiozłam już pobrany, zamrożony, bo tak mi powiedziano...

 

Poniedziałek - dostarczenie moczu

 

Wtorek

"Ale trzeba jeszcze na posiew..."

"Fuck" (pomyślałam) - męczymy się, ale jakoś poszło nawet więcej niż potrzeba.

Ja:  "Proszę, jest! Nawet ponad normę, może reszta na coś się przyda? Bo wie Pani tak ciężko z tym jest".

Pielęgniarka: "Ależ nie, proszę wylać... Nie będzie potrzebny".

Wylewam...

 

Środa, mamy już iść do domu, godzina 11.00.

Pani Doktor prowadząca: "Ale ja nie mogę znaleźć badań ogólnych moczu".

Ja: "Przecież poszedł w poniedziałek".

Pani Doktor Prowadząca: "zaraz sprawdzę".

Idziemy do pielęgniarki.

Pani Doktor Prowadząca: "Nie mogę znaleźć wyniku".

Pielęgniarka:  "No przecież laboratorium w poniedziałek odrzuciło próbkę przywiezioną".

Pani Doktor Prowadząca: "Ale ja nic o tym nie wiem".

Pielęgniarka: "Przecież zgłaszałam".

Pani Doktor Prowadząca: "No to proszę pobrać jeszcze raz".

"FUCK!!!" (pomyślałam)... "Ale ja wczoraj pół woreczka wylałam, bo powiedziano, że nie potrzebny"...

"Proszę spróbować..."

Poddałam się około 16.30. Nie dało rady.

Pielęgniarka (bo Pani Doktor Prowadzącej już nie było): "To niech Pani w przychodni zrobi".

"FUCK FUCK!!!" (pomyślałam, dlaczego nie na głos?!)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

God morgon

niedziela, 29 stycznia 2012 6:49

          Poruszałam już kwestię marnej pomocy finansowej państwa w przypadku dzieci niepełnosprawnych chyba w listopadzie, ale przeczytnie pewnego artykułu skłoniło mnie do wgłębienia się w temat. Na jednym z "babskich" portali ukazał się tekst o opiece nad rodzinami w Szwecji. "Gdziekolwiek się wybierzecie, będzie widać, że świat o was pomyślał. W każdej publicznej toalecie jest przewijak, w muzeach - parkingi dla wózków, a w hotelach i urzędach - kącik z zabawkami". Już jest nieźle, ale zaszokowałam się, kiedy przeczytałam o tym jak państwo szwedzkie pomaga rodzinom z dziećmi finansowo. Otóż...


          Jest sobie Szwedka - mama - w wieku 35 lat. Niedawno urodziło się jej dziecko. Ponieważ cały czas pracowała zawodowo (zarabiając około 6250 koron dziennie, co daje mniej więcej 296 zł w zaokrągleniu), należy się jej... wróć... im (bo męża posiada): 480 dni płatnego urlopu, dodatkowe 1050 koron miesięcznie dodatku (około 500 zł) oraz 13.500 koron od państwa za to, że podzielą się urlopem macierzyńskim. Dodatek 1050 koron będą dostawać do ukończenia 16-go roku życia przez dziecko.

 

          Cytat z kolejnej pary: "Teresa, 36-latka, pracuje jako urzędniczka. Stefan ma 39 lat i jest komputerowcem. Wyglądają na o dziesięć lat młodszych. Ich syn Erik ma 16 miesięcy. To ich pierwsze dziecko. Trochę się spóźnili, bo średnia krajowa wynosi nieco ponad 30.

- Problemy? Niech pomyślę - Stefan pociąga latte. - Chyba najtrudniejsze było to, że Erik przez pół roku budził się w nocy po kilkanaście razy. Byliśmy bardzo niewyspani.

- Kłopoty finansowe? Praca?

- W sumie nie mamy - mówi Teresa. - Byłam z Erikiem w domu przez siedem miesięcy. Potem zaczęłam pracować raz w tygodniu, wtedy zajmował się nim mąż. Stopniowo zwiększałam liczbę godzin pracy. Dzisiaj pracuję trzy razy w tygodniu, a Stefan - dwa. W styczniu Eric idzie do przedszkola, a my oboje wrócimy do pracy na 80 proc. etatu, tak żeby móc odbierać Erika o 16.

- Przełożeni nie kręcą nosem?

- Niby dlaczego? Przecież wiedzą, że kiedy pracownikowi rodzi się dziecko, nabiera nowych kompetencji. Uczy się lepszej organizacji pracy, ustalania priorytetów. Zakładając rodzinę, udowadnia, że jest odpowiedzialny - tłumaczy Stefan."

 

I tak można sobie czytać. Artykuł dość spory, polecam:

 

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,11004786,Dziecko_po_szwedzku.html?as=1&startsz=x

 

          A u nas? Przykład "Autystycznej Mamy", lat 34, dziecko 5,5 roku, niepełnosprawne, nie pracuje od lat pięciu. Pomarzyć można o zrównaniu zasiłku osoby opiekującej się dzieckiem niepełnosprawnych chociażby do najniższej krajowej. Jeśli osoba taka ma pecha i jest sama albo zdechnie z głodu albo zacznie dorabiać na czarno. Szlag mnie trafia, kiedy czytam, że poseł ma 3 tysiące złotych do dyspozycji na paliwo, nie musi się z nich rozliczać i jeszcze skamle, że mu mało. “Nosz karwasz twarz” - jakby to Paździoch krzyknął. Ludzie kochani!

 

          Podam jeden przykład. Grudzień 2011. Trzy wyjazdy do Wrocławia (jeden przymusowy, bo Paniom z poradni genetycznej “próbka uległa zniszczeniu” i nikogo to nie obchodzi, że ja muszę zapitalać 200 km i do tego tylko w ten dzień, kiedy im pasuje, pomimo, że trzy dni wcześniej inny lekarz i kilka później nastepny). Koszt? 600 zł. Styczeń 2012 - Wrocław razy 3 (mogło być tylko 2 ale oczywiście Paniom z poradni genetycznej - wrrryyyy znowu one - nie udała się hodowla), Jelenia Góra razy 1. Ile mamy takich wyjazdów? Trochę się zbierze w ciągu roku zwłaszcza, że oczywiście każdy specjalista przyjmuje w inny dzień i nikt wyjątku dla dojeżdżających nie zrobi. Bo po co? Okulista – 100 zł, Neurolog – 70 zł, Nefrolog – 90 zł, Poradnia Zaburzeń Metabolicznych – dojazd do Wrocławia, Poradnia Genetyczna – dojazd do Wrocławia razy dwa, EEG – dojazd do Jeleniej Góry.  Ale nie idźmy w skrajność i załóżmy, że trafił się jeden wyjazd. Wyliczam:

 

Mieszkanie z opłatami – 1000 zł (i nie cudujmy, że jakaś tam kablówka i Internet to w tych czasach dobra luksusowe, więc wliczam je do wydatków)
 

Odżywki wzmacniające – 6,50 /szt. x 30 dni – 195 zł (mała dygresja – po normalnej cenie odżywka taka kosztyje od 8,50 do 10 zł w zależności od apteki, ale są na tym świecie jeszcze dobrzy ludzie)
 

Pampersy plus chusteczki – 100 zł
 

Leki – plus/minus – 50 zł, czasami 100 zł (w okresach niechorowania i nie przyjmowania specjalnych medykamentów, bo na razie nie ma takiej potrzeby)
 

Plastry na oko (wada wzroku) – 12,50 za 10/szt – 37,50 zł

A do tego oczywiście buty, ciuchy, bo dziecko rośnie jak na drożdżach...

Hmmm... 1432,50 PLN

Czy ja dobrze policzyłam, czy do dyspozycji mam MINUS 785 złociszy i 50 gr?

Czy prawidłowo myślę, że nawet na waciki dla siebie nie mam?

Czy to jest FAKT czy tylko MOJE WIDZIMISIĘ i narzekanie?

 

          Nie rozumiem dlatego paradoksu sytuacji, w której zabrania nam się legalnego dorobienia do tego (pożal się Boże) dodatku do egzystencji. Nie macie drodzy możno władcy tyle pieniędzy, żeby zapewnić nam godne życie i należytą pomoc dla naszych dzieci? Trudno... Ale zakazanie nam legalnego i uczciwego zarobienia pieniędzy własną pracą jest co najmniej niesprawiedliwe. Rozumiem, że chcecie uniknąć sytuacji, w której Pani Prezes z Panią Dyrektor pobierze 647 zł od państwa i dorobi sobie do tego 3 tysiące. Ale dodatkowe pół etatu chyba nie jest rzeczą niemożliwą? Jak to się ma do sytuacji, w której obowiązek przedszkolny zmusza nas do posłania dziecka do przedszkola na min. 5 godzin i jednocześnie każe nam się siedzieć w domu i czekać na dziecko?

 

          I tutaj kolejne wyliczenia. Ile można zarobić na pół etatu? Nie bierzmy pod uwagę stawek dyrektorskich. 800 zł? 153 zł więcej? Dodajmy do tego minę szefa, który po raz dziesiąty w ciągu kilku miesięcy otrzymuje nasze L4, bo znowu coś, bo znowu wyjazd, szpital, poradnia albo choroba zwykła. Nie zatrudnia się z lekkim sercem i radością osób takich jak my – nie czarujmy się. Cały etat? Oczywiście, może się trafić. Do naszych 1432,50 PLN dodajmy zatem dziewięciogodzinny pobyt w przedszkolu, Dlaczego dziewięć a nie osiem? Bo praca to osiem godzin, a dotrzeć do przedszkola trzeba i odebrać na czas również. Koszt – 176 zł. Jakie to ja mam SZCZĘŚCIE, że Princessa je tylko parówki i sama je dostarczam, bo do tego 3 posiłki dziennie kosztowałyby 3 zł dzienie x średnio 20 dni – 60 zł.

 

Sumujemy: 1432,50 + 176 + 60 = 1668,5 PLN


Pytanie – ile zarabia się zwykle na cały etat? Odpowiedzcie sobie sami.

 

Pozdrawiamy zimowo, spacerowo ale nadal chorobowo

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Rozmiar XXS!!!

czwartek, 19 stycznia 2012 8:39

      Nie dziwię się, że coraz więcej młodych dziewczyn ląduje w szpitalach, psychiatrykach, na kozetkach lub popełnia samobójstwa. Zaczynam rozumieć pęd do rozmiaru "0", wróć - minus 1. Skoro w mediach pojawiają się same wylaszczone kobiety, na których wszystko leży idealnie... Panienki o rozmiarze 36 reklamują nawet pasy i bieliznę wyszczuplającą, bo przecież zawsze to inaczej wygląda na takiej lalce niż na kobiecie typu "44 wzwyż".


      Ale już krew mnie zalewa, kiedy do propagowania anoreksji przyczyniają się pseudo dziennikarze, którzy nieumiejętnie szastają słowami, których kompletnie nie rozumieją. Trafiłam dzisiaj na galerię w Internecie pod tytułem "Gwiazdy o rubensowskich kształtach". Anonimowy oczywiście ktoś zestawił koło siebie 18 kobiet szołbizu i podpisał tak: "W czasach kiedy promowana jest wszechobecna chudość, a modelki robią wszystko, aby zejść poniżej rozmiaru zero, zdarzają się na szczęście chlubne wyjątki. Pokaźna rzesza wokalistek nie przejmuje się trendami i zamiast talii osy preferuje pełne kobiece, rubensowskie kształty. Panie nie są ani za grube, ani za chude, wyglądają zdrowo i pięknie, a przede wszystkim swojej figury się nie wstydzą."

      Żebym ja cię dorwała pismaku jeden za robienie dziewczynom wody z mózgu! Guzik wiesz o Rubensie jeśli w tym zestawieniu pokazujesz te kobiety, które pokazałeś - to raz. Przyczyniasz się do zaburzeń emocjonalnych młodych nastoletnich dziewczyn, które od dzisiaj twierdzić będą, że mają rubensowskie kształty mając figurę 38-40 - to dwa. Dlaczego? Idioto: porównałeś do grubych, monstrualnych wręcz kobiet w jakich lubował się Rubens takie oto przedstawicielki płci pięknej: Beatę Kozidrak, Iwonę Węgrowską, Majkę Jeżowska (? WTF!!!), Kim Kardashian, Mel B (która na przedstawionym zdjęciu prezentuje idealną figurę z kaloryferem na brzuchu!!!), Joannę Liszowską, Alicję Węgorzewską, Beyonce, Jennifer Lopez, Nelly Furtado??? I kilka innych jeszcze, ale nie o to chodzi. No ja wiem, kilka z nich można nazwać co najwyżej pulchnymi, ale "rubensowskie kształty"? To co, jak z moimi 20 kg nadwagi mam iść i w morzu się utopić, bo zaliczyć mnie można do kategorii "wieloryb"?!


      Pokazano tam też Geri Halliwell i Kelly Osborne, które o ile się orientuję dzisiaj wyglądają chyba inaczej. Człowieku - wklep sobie w google albo w Wikipedii hasło Rubens i przestań ryć ludziom beret!!!

Dla pełnego obrazu - jedno ze zdjęć galerii gwiazd, które, według dziennikarzyny, mają "rubensowskie kształty"

 

zdjęcie: http://muzyka.onet.pl/galerie/gwiazdy-o-rubensowskich-ksztaltach,5001291,11121618,galeria-duza.html

 

"Nosz karwasz twarz"!!! Wiem, że mianem kobiet rubensowskich określa się kobiety o puszystych i pulchnych kształtach - wszystko się zgadza. Ale jeśli będziemy laski jak powyżej określać jako te o rubensowskich kształtach to niedługo na anorektyczkę zaczną wołać grubas. Trochę logiki.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Szpitalne malunki...

środa, 18 stycznia 2012 20:21

Buzia jak malowana... Ogromny postęp... Bezładne mazanie zamienia się w świadome rysowanie ;) Buzia namalowana całkiem samodzielnie. Ciekawe kto to?

 

Pani Agatka dumna??? ;)

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Currently unavailable...

niedziela, 15 stycznia 2012 16:18

Jutro jedziemy do szpitala... Trzymajcie kciuki za wyniki badań.

Może wreszcie padną odpowiedzi na jakieś pytania...

Nie zapominajcie o konkursie. Nagłaśniajcie, molestujcie rodziny, znajomych,

wyrywajcie im telefony i wysyłajcie SMS siłą hahahaha ;)

nr 7122 o treści A00046 - z góry dziękujemy ;) Do następnego po powrocie.

(koszt 1,23 brutto przekazywany na cele charytatywne)




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 24 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  1 760 535  

Lubię to

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Galerie

O moim bloogu

1 na 150 dzieci rodzi sie z objawami autyzmu, autyzmem, ASD. I moje jest tym wybranym... Autystyczna mama - brzmi dumnie? Dlaczego nie... Zwłaszcza jeśli walczy z chorobą :)

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1760535
Wpisy
  • liczba: 355
  • komentarze: 3241
Bloog istnieje od: 2861 dni

Autyzm newsletter