Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 236 360 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Sonda nr 1 zakończona

niedziela, 31 stycznia 2010 9:35
Dziękuję za oddane głosy w pierwszej sondzie. Oto jej wyniki:



Zapraszam do udziału w kolejnej sondzie. Przypominam, że po głosowaniu macie możliwość dodania komentarza do sondy, jeśli macie dodatkowe uwagi. Pytanie kolejnej sondy to: "Czy uważasz, że szczepionki konserwowane tiomersalem mogą wywołać autyzm?". Spodziewam się lawiny głosów i jeszcze więcej komentarzy.

Aby dodać komentarz do sondy oddaj najpierw głos. Na następnej stronie możesz użyć opcji "Dodaj komentarz".



Zapraszam do głosowania :)

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Szlag...

czwartek, 28 stycznia 2010 8:38
Drażni mnie...
Jej mycie zębów, które w wieku prawie czterech lat ogranicza się do zjadania pasty, nawet nie potrafi ich wyszorować. I żarłaby tę pastę całą tubkę na raz...

Jej wieczne picie z butelki i gdzie nie pije tam zostają plamy, kutwa jak ona to robi? Najpierw bawi się pół godziny, zanim łaskawie  zacznie pić. I zanim zacznie, połowa już na poduszce, na ubraniach, wszędzie. Wkurza mnie to. A plamy nie schodzą od kakao, soku marchewkowego. I te włosy wiecznie poklejone od tych soków. Dopiero co umyjesz i już strąki. A umyć się to problem, bo histeria od razu. A spróbuj od razu jej buzię umyć po tym, to na złość weźmie butelkę i rozpryska resztki na dopiero co umytą buzię. Obsesja jakaś. Gotuje się we mnie. Trzęsie mną jak mam dać jej coś do picia, co potencjalnie i tak zostawi plamy. Podkładam jej zabezpieczenie pod głowę. I co? G.... bo i tak je wyjmie po pięciu sekundach. A jak skończy już pić, to butelkę zawsze zostawi tam, gdzie akurat leżała.... pieprzonym smoczkiem na dół, żeby jeszcze więcej plam było.

Jej plucie i rozmazywanie obrzydliwe śliny po całej twarzy i rękach. Niech mnie wtedy nie dotyka. Blehhhh.

Jej maniakalne na złość robienie... Wszystko na odwrót. Ja zakładam, ona zdejmuje, ja wkładam, ona wyjmuje, ja składam, ona rozwala. Ubieranie to jakiś cyrk. Zakładam rajtuzy, przechodzę do bluzki a rajtuzy juz na dole, podciągam, ona ściąga w dół, i tak chrzanione 10 razy z każdą rzeczą. Mam gdzieś  wychodzenie na spacerki, bo zanim ją ubiorę to już mam ochotę eksplodować. Dochodzisz do czapki, którą oczywiście musi być wywalczona przez 10 minut, a czujesz się jak koń po westernie albo wielkiej gonitwie. Schodzisz wreszcie na dół w nastroju bombowym, że tylko granat odbezpieczyć, a ona zawraca i chce pić. Wchodzisz do domu, dajesz jej pić a ona nie, bo che iść. Wychodzisz - pić, wchodzisz - wyjść. Nosz kawrasz twarz!!!

Czasem to aż krew zalewa... Tniutniam to i chromolę. Mogłby się gówniarz wreszcie paru rzeczy nauczyć, bo niech mnie gąska Balbinka kopnie - nie wytrzymam któregoś razu...

Ok.... wyrzyłam się na klawiaturze, teraz mogę chyba do niej wrócić, bez zrobienia jej krzywdy... Chyba kupię sobie worek treningowy.

P.S. Spokojnego, wyciszonego dnia życzę :D



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

Słońce, plaża, do tego zimne piwo...

środa, 27 stycznia 2010 18:02
... oj marzy się, marzy. Temperatury kosmiczne. Chociaż na tym moim końcu czeskiego świata wcale jeszcze nie jest tak tragicznie. Do tej pory zima traktowała mnie łagodnymi -3 w dzień i -8 w nocy. Ale chyba coś przywiało z północy, bo drugi dzień nocki na -16. Zimno, że huhuha. Otóż doszło do tego, że ja - wróg śmiertelny odziewania się na cebulkę - muszę spać w skarpetkach. Nie lubię, nie lubię... Lubię natomiast ciepełko, że do spania T-hirt i gatki wystarczą, a kołdra gdzieś leci w zapomnienie. Tym bardziej się męczę, bo nawyki przepędzają nakrycie gdzie pieprz rośnie, a potem dzwonię zębami, bo jednak po uszy trzeba się opatulić. No, ale i tak chwała czeskiej zimie za -16 a nie -30. Ufffff.... Od jutra zaczynam odprawiać taniec zaklinający wiosnę. Myślicie, że jest szansa na to, że przyjdzie w styczniu?  :D

I tak sobie myślę... Jezusicku, jaka ja wdzięczna jestem, że nigdy nie musiałam spędzić tak zimnej nocy na ulicy, że zawsze dach nad głową, ciepłą herbatę mogłam wypić, wleźć pod kołdrę i przespać się we własnym łóżku. Jak można w takich warunkach wytrzymać? Niemożliwe. Newsy mówią o ponad 200 ofiarach tegorocznej zimy. Tysiące ludzi bez prądu, zamarzają kable, tory, samochody. Paraliż. Wyjście na ulicę na 5 minut to samobójstwo, a co dopiero tak żyć? Nie mówię o osobach z wyboru bezdomnych, bo i tacy są. Jakie mają powody? Nie wiem i nie chcę wiedzieć. Nie wspomnę też o tym jak kończy się ludzka głupota, i zaśnięcie na przystanku pod wpływem spożycia. Na ulicę trafiają nie tylko osoby z marginesu społecznego. Czasem koło fortuny tak niefortunnie się zakręciło, że wypadł "bankrut".

Bardzo dawno obiecałam sobie, że nigdy nikt z mojej rodziny nie będzie głodny i nie będzie marzł. Zwłaszcza moje dziecko. Jeśli będzie takie zagrożenie zrobię wszystko, żeby do tego nie dopuścić. Można żyć bez samochodu, plazmy, piwka... Ale bez dachu nad głową i posiłku - nie da się...

Mamo, Tato - dziękuję, że nigdy nie zmarzłam...


P.S. A mój futrzak ani myśli się chować. Wyleguje się na śniegu bądź lodzie, jakby na plaży był...



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Newsy poranne...

środa, 27 stycznia 2010 8:25
Poranek jak każdego dnia. Włączam komputer, sprawdzam co na blogu, na forum, czy jest poczta, włączam GG i przesyłam hejki do psiapsiół w czasie kiedy Princessa pije poranną herbatkę lub napój energetyczny. No i oczywiście obowiązkowo newsy na wp.pl i onet.pl. Bo co tam się w Polsce i na świecie dzieje - trzeba wiedzieć Panie Dzieju. No i zawsze znajdzie się coś, nad czym warto podyskutować. Z rynku pracy doszły mnie wieści, że: "Ekonomiści szacują, że średnia wartość pracy, którą wykonują kobiety - jak same często to określają - siedząc w domu, wynosi ok. 2 tys. zł miesięcznie. Jak obliczyła Fundacja MaMa, kobieta zajmująca się domem i dziećmi w ciągu dnia wykonuje ok. 200 różnych czynności." (...) "Fundacja MaMa postuluje, by kobiety pracujące w domu miały zabezpieczenie emerytalne, ubezpieczenie zdrowotne. Wśród rekomendacji fundacji znalazły się m.in. rozwijanie instytucjonalnej opieki nad dziećmi oraz form pomocy w opiece nad osobami starszymi, a także promowanie partnerskiego modelu rodziny." Całość można przeczytać tutaj

Wałkuje się od lat a i tak zawsze wychodzi jak wychodzi. Poruszałam już ten temat jakiś czas temu w poście "Użalanie" No i co z tego? Ano nic. Każdy wie, że źle się dzieje, potakują, współczują i g.... robią. Państwo prorodzinne psia jego mać. Po utracie pracy w Polsce (a raczej jak już mnie z chorym dzieckiem nie chcieli) zarejestrowałam się w urzędzie oczywiście. Za jałmużnę 500 zł zasiłku. Węgier znalazł pracę, więc dramatu nie było. Poza tym zostawiłam Princessę jak miałą 2,5 miesiąca z opiekunką, bo musiałam pracować. W tamtej chwili nie miała jeszcze roku. Musiałam nadrobić. A i tak na opiekunkę wydałabym większą część wypłaty, więc lepiej było zostać jakiś czas w domu. Poza tym Princessa wymagała specjalnego traktowania, więc byle jaka opiekunka też w grę nie wchodziła.Przynajmniej miałam ubezpieczenie. Do pewnego dnia... Poszłam jak co miesiąc się zameldować. A oni mnie informują, że mają potencjalną ofertę pracy. W fabryce maszyn kopalnianych na jakąś asystentkę. Oczywiście nic pewnego. Więc mówię, że nie mogę podjąć tej pracy, bo mam małe dziecko, które jest chore. Praca za 1000 zł nie zaspokoi moich potrzeb, a do żłobka nie oddam. No i tak ubezpieczenie się skończyło, bo nie poszłam na spotkanie i mnie skreślili.

Dlaczego w Państwie kreującym się na prorodzinne sytuacja taka ma w ogóle miejsce? Dlaczego nie ma programów dla matek, które mają chore dzieci? Dlaczego zasiłki pielęgnacyjne i inne dodatki to faktycznie tylko na dobre waciki wystarczają? A co z przyszłością? Zakładając, że wiele z takich matek do końca życia swojego lub dziecka będzie musiało zrezygnować z życia zawodowego, co będzie z emeryturami? Jak będą żyć? Za 20, 30 lat? Wegetować o chlebie ze smalcem, sucharkach i wodzie? Za lata harowania jak woły?

A co z tatusiami? Dlaczego mówi się tylko, że matka to, matka tamto? A ilu jest ojców, którzy z takich czy innych powodów musieli sami stanąć oko w oko z wyzwaniem i wychowywać samotnie dziecko, dzieci? A dlaczego nie wspomina się o ojcach, którzy zapierdzielają za dwóch, żeby żonę i chore dziecko utrzymać? Standardowy model rodziny z dzieckiem niepełnosprawnym - mama w domu, tato zapitala w pocie czoła. I co on z tego ma? Dlaczego nie ma dla niego dodatków od poświęcania się? Nagród za rezygnację z urlopów, za branie dodatkowych fuch w weekendy, za nadgodziny, bo każdy grosz się przyda? Taki tatuś, który nie przeraził się  i nie uciekł od obowiązku i nieszczęścia powinien dodatek do pensji dostawać od rządu w wysokości minimum 40% - nieopodatkowany i liczony od pencji brutto...

Dlaczego rodziny nie bierze się pod lupę i kompleksowo nie analizuje, dostosowując pomoc do potrzeb? Niewyobrażalne dla mnie jest, że przychodzi taki dzień i nie ma na lekarstwo dla dziecka, które ratuje życie, na inhalator, który pomaga złapać oddech, na rehabilitację, bez której dziecko przestanie chodzić... Każdy to wie, każdego to wnerwia, każdy współczuje, każdy obiecuje. Nie pamiętam kampanii bez haseł prorodzinnych i obietnic jak to MY WAM zrobimy dobrze i będziecie mieli O TAK a nawet lepiej.

Obiecanki, cacanki a głupiemu radość? Nie... Obiecanki, cacanki a biednemu wiatr w oczy i kromka chleba na obiad...

P.S. A w biurowcach ZUS marmurowe podłogi...

P.S. II
A co poniektórzy wylatują z pracy z hukiem.... z odprawą 300 tysięcy zł... No proszę, a podobno kasa pusta...

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Lepiej późno niż wcale...

poniedziałek, 25 stycznia 2010 22:01
Co prawda Nowy Rok zaczął się już prawie miesiąc temu, ale cóż... Jak to powiadają - lepiej późno niż wcale. Czasem trzeba do pewnych rzeczy dojrzeć, przemyśleć. I ja właśnie tak myślałam. Myślałam o tym, jaki będzie Nowy Rok. Wszyscy robią jakieś postanowienia, które zazwyczaj na postanawianiu się kończą, obiecują sobie, że już nigdy, że już ostatni, że ja to już będę lepszy... Najbardziej popularne postanowienia to oczywiście: rzucanie palenia, picia, zrzucenie zbędnych kilogramów, ogólne postanowienie poprawy, że do rodziny częściej pisać i dzwonić, naprawić wreszcie te opadające drzwi, wymienić kran, pomalować pokój, posprzątać piwnicę...

Ja nigdy nie robię takich konkretnych postanowień, bo wiem, że życie weryfikuje. Nie palę, więc jeden problem z głowy. Z piciem nie przesadzam, więc nie ma tematu. Wiadomo, że będę nadal walczyć o zdrowie Princessy, więc to nawet nie podlega jakimkolwiek przemyśleniom. Remont mam w toku generalny - malowanie, sprzątanie - było, jest i będzie jeszcze pewnie ze dwa lata - odhaczone więc. A jeśli chodzi o kontakty - kto ze mną chce kontakt mieć, ten ma. A kto nie - ja na siłę nie pcham się gdzie mnie nie chcą. No i zgadniejcie co zostało? Hahaha - kilogramy do zrzucenia. Oj tak...

No i tu się zaczynają pewne postanowienia i plany może nie na ten rok, ale ogólnie na przyszłość. Może się uda, może nie. Tego nie wiem. Ale wiem jedno - w tym roku chciałabym zadbać bardziej o siebie. Nabrać sił, zregenerować, naładować, odblokować. I dlatego postanawiam spróbować:
- zrzucić zbędny balast (tra la la)
- pojechać samochodem do Polski, żeby odblokować strach przed siadaniem za kierownicą
- wrócić do Jogi,
- jak najczęściej się odmózgowiać w towarzystwie, stąd plany na częstsze wizyty w Polsce i Pradze (stąd pomysł na przynajmniej 4 dni w miesiącu spędzone w Pradze i jeden tydzień w Polsce, połączony z terapią Princessy i przedszkolem)

I najważniejsze - zmartwychwstać!!! W całej krasie, okazałości, energii sprzed 5 lat... No to bój się świecie. Nadchodzę znów i jeszcze o mnie usłyszysz. Ha i Howgh rzekłam.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 30 marca 2017

Licznik odwiedzin:  1 748 317  

Lubię to

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Galerie

O moim bloogu

1 na 150 dzieci rodzi sie z objawami autyzmu, autyzmem, ASD. I moje jest tym wybranym... Autystyczna mama - brzmi dumnie? Dlaczego nie... Zwłaszcza jeśli walczy z chorobą :)

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1748317
Wpisy
  • liczba: 355
  • komentarze: 3227
Bloog istnieje od: 2774 dni

Autyzm newsletter